Tort dla PSA

Dziś Sziwie zrobiliśmy urodziny. Nie wiem jak długo z nami będzie, bo ma już swoje lata, ale chciałabym ten okres wykorzystać maksymalnie. Wziąć udział w psiej paradzie, przeżyć jakiś zlot labradorów i urządzić psią imprezę. Ale niestety psi goście to różnie się dogadują, więc dzisiejsza wersja była raczej w wersji minimum :)) Zaprosiliśmy tylko sąsiedzkie psy, tak by nie było ryzyka, że w ogródku się towarzystwo nie dogada, a przyjęcie urządziliśmy PRZED domem. 

 

Przede wszystkim przydały się papierowe kółka! 🙂 Obniżyły „sufit” i całość od razu nabrała imprezowego charakteru.

Punktem najważniejszym był TORT!!!  Zrobiłam go z gotowanego mięsa, kawałków kiełbasy, resztek ryżu i makaronu. Gromadziłam to od ponad tygodnia w zamrażarce, zmniejszając porcję śniadaniową Sziwy (na linię nie wpłynęło). Wczoraj to wszystko zagotowałam, wsypałam paczkę żelatyny, wlałam do owalnej miski i dziś „wytrząsnęłam” podlewając wcześniej spód miski wrzątkiem. Potem posmarowałam jogurtem i ułożyłam z chrupek liczbę 10. PSY trzeba było trzymać mocno, bo tak chciały się na to rzucić :)))

Serwowałam na papierowych talerzykach. Były też świeczki, które zdmuchiwały wszystkie sąsiedzkie dzieciaki.Ważne: było odśpiewane też Sto lat, ale UWAGA: w wersji hau-hau-hau, na melodię oryginału (ten super pomysł należał do babci Krysi). Dokładek nie przewidziano, bo chociaż zrobiłam pachnący-inaczej-przysmak z 3 litrów mięsiw, makaronów i płynów to zeszło na RAZ 🙂

Tak tylko jeszcze zaznaczę, że ten ręcznik na którym torcik stał jest niezbyt dekoracyjny, ale to miał być obrus, a to samochodowy koc Sziwy po prostu 🙂

Szalenie zabawna impreza, polecam urodzinowanie zwierzaków! :))