Siła papieru

Czytałam u dziadków ważny artykuł o polskich szkołach. Szukałam go teraz w wersji online, ale wygląda na to, że jak się nie wykupi prenumeraty w pulsie biznesu to nie ma szans by go przeczytać. Niemniej jednak to „świeżak”, więc jak przydybiecie gdzieś wersję papierową to warto zajrzeć do środka.

Chodzi o to, że ostatnie badania pokazują, że polska szkoła jest jedną z najlepszych na świecie. Wyprzedza nas jedynie Korea i Finlandia. W tej pierwszej uczniowie chodzą do szkół w mundurkach, a indywidualność akcentują kolorowymi skarpetkami. Na lekcjach się śpi, leży, nauczyciel zajęć nie przerywa, ale lekcje kończą się o… 20-stej.  Lecz to dopiero początek, bo wtedy rodzice przewożą dzieci do szkół prywatnych gdzie nauka trwa do północy. Potem jest Finlandia, gdzie studia pedagogiczne trwają 6 lat i należą do najbardziej prestiżowych kierunków. Nie ma wywiadówek i jeśli uczeń ma problem to nauczyciel sam z nim rozmawia. Matura w Finlandii trwa 60 godzin i tematy są zarówno historyczne jak i lajtowo-współczesne typu: Blog- mój sposób wyrażenia siebie. Btw. skandynawskie szafy to jedna z najliczniejszych narodowo grup.

I my. Polska. To nie jest pierwszy nius tego typu, słyszałam o wynikach naszych nastolatków już wcześniej, ale dopiero teraz przeczytałam jakiegoś konkreta. Amerykańscy uczniowie których wysłano do przetestowania naszych szkół uznali je „twarde”. Szokowało to, że wyniki sprawdzianów są czytane na głos przed całą klasą, a na zajęciach nie używa się kalkulatorów, tylko wszystko liczy się w głowach. Fenomen Polski jest niezrozumiały niczym Małysz czy Radwańska, ale jakież to ma znaczenie!

To co dla nas, rodziców jest istotne to to, że zdecydowanie lepsze wyniki mają uczniowie, których rodzice czytali książeczki, a w późniejszym wieku dużo rozmawiali. Słabością naszego systemu jest natomiast zacieranie cech szczególnych, trzeba więc starać się rozwijać u dzieci wszelkie pasje i cechy indywidualne.