Jego wysokość AYRAN

Miałam problem ze śniadaniami. Jak nie zjadłam nic to byłam głodna, a jak jadłam klasycznie to było to dla mnie za ciężkie. To drugie uderzyło mnie najbardziej jak byłam u dziadków na majowym weekendzie. Obfite i różnorodne śniadanie skutkowało tym, że najbardziej po jego zakończeniu miałam ochotę położyć się i zdrzemnąć. A jak poszłam z dzieciakami na spacer i chciałam dołączyć do harców na drabinkach mijanych po drodze to moje ciało wogóle nie chciało współpracować. 

Ze trzy tygodnie temu odkryłam Ayran. Właściwie to znałam go już wcześniej, ale wprowadziłam go sobie do diety. On w połączeniu z jakimś suchym chrupakiem (najchętniej macą, ale to trzeba kupić dobrą, żeby się nie łamała w dużych kawałkach) stworzyły dla mnie idealne letnie śniadanie. Tyle, że miałam problem z dostaniem tego napoju. Wyczaiłam jeden sklep w okolicy, ale zdarzało się, że i tam brakło.

Siedziałam sobie jakoś w czwartek z innymi tatusiami na placu zabaw. U nas na ogół mężczyźni są tam wysyłani z dziećmi 😉 Rozmowa zeszła na jedzenie (mężczyźni jak wiadomo są mistrzami w teorii) i na turecki napój narodowy, czyli Ayran. Mówię, że trudno mi go dostać i usłyszałam: Przecież go można robić. Zrób, przyjdę spróbować, ale jak znam Ciebie będzie świetny! Komplement przyszedł z nieoczekiwanej strony, ale ziarno inspiracji zostało zasiane. Pogooglałam i zaczęłam robić. Okazało się, że Ayran, to po prostu gęsty jogurt wymieszany z wodą (w proporcjach 1:3), posolony, doprawiony miętą i czosnkiem. Są regiony świata (Uzbekistan) gdzie jogurt zastępowany jest zsiadłym mlekiem i ten wariant też spróbuję. Mięta MUSI być świeża – mam w ogródku pieprzową i chyba jakąś czekoladową i one są zdecydowanie lepsze niż te mocno mentolowe ze sklepu. Próbuję nowy mix co dwa dni i wiem już też, że trzeba uważać z czosnkiem – 3 ząbki to już za dużo. Robię go w wysokim zielonym dzbanku i wstawiam do lodówki – bo ten dnia kolejnego jest nawet lepszy. Polecam! Btw. gadałam z Lutką i ona też ma tak, że lepiej się czuje po lekkich śniadaniach i na co dzień jada wyłącznie bałkański jogurt z musli. Czyli mamy podobną żywieniową fantazję 😉