Lubię wolno chodzić z nożem po lesie…

Musicie uwierzyć, że zdjęcie jest przypadkowe! Aparat przejął Mieszko i on cykał na oślep… I MNIE przyłapał!

<>

Wszyscy i wszędzie o tych grzybach. Wczoraj na parkrunie jedna dziewczyna opowiadała:

  • Szłam i widziałam piękne sowy. A mój chłopak lubi. Ale pomyślałam, że później zerwę, żeby mi się nie połamały. I już ich nie znalazłam!!!

A ponieważ NIKT nie zrozumiał, wyjaśniała: Wy na NIE mówicie kanie. U nas mówimy sowy. Bo ona jest z Zielonej Góry. Grzyby, grzyby, grzyby…. Dziś pojechaliśmy i MY!!! Wynalazłam taki las, który mi się ZAWSZE podobał, gdy obok niego jechałam. I TAM też pojechaliśmy. W sumie, to miało być inne miejsce, jakąś godzinę od nas, ale dzieci tak zaczęły znosić jajo, że zjechałam jakiś kwadrans wcześniej. I GRZYBY BYŁY!!! Same malutkie, przy drodze sprzedawali zbieracze, ale ONI to pewnie zbierali wczoraj, a te co MY znaleźliśmy, to wyrosły przez noc. Wszystkie zdrowe i ładne. I były takie polanki, gdzie się kucało i cięło. Także, znaleźliśmy NASZĄ grzybową miejscówkę.

Towarzystwu sił starczyło na godzinę (Łucja znalazła największego grzyba i drugiego z borowików), Mieszko też był niezły (kazałam mu szukać, bo to dobre ćwiczenie na wzrok, o który musimy dbać), a Lilka była wybitna. Bibi robiła maratony biegowe krążąc wokół nas i wykopując doły głębsze niż dziki :)) Po godzinie Łucja z Mieszkiem się położyli, że ONI już nigdzie nie idą. Poszłam więc z Lilą, że wrócimy jak uzbieramy 20 grzybów. W 10 minut miałyśmy prawie 30 :)) więc wróciłyśmy i po półtorej godzinie leśnych inhalacji ruszyliśmy w drogę do domu!

Grzyby zamrażam. Zrobiłam sos na dziś i jutro, a resztę umyłam, sparzyłam i zamrażam. Rok temu tak właśnie zrobiłam i przydawały mi się, więc patent powtarzam!

Ja z Lilką
Największy znaleziony grzyb, tuż przy butach Łucji.
Tu widać jak Bibułce się od-szlachetnia ogon :/ Coraz bardziej powywijany!!
To chyba Łucja robiła fotkę w stylu „insta” 😉
MY dalej NIE idziemy!!!
Ruszamy z przetwórstwem!

4 myśli na temat “Lubię wolno chodzić z nożem po lesie…

  1. My w weekend w sumie 7 koszy grzybów nazbieraliśmy. 4 w sobotę, 3 w niedzielę..ale to wszystko z teściami na pół + jeszcze trochę daliśmy mojej mamie 🙂 Aaa..i u nas na kanie też mówi się sowy :))

    Polubienie

  2. Skąd Wam się te sowy wziely!!! :)) Ale, że tyle grzybów to się nie dziwię. Na mapach grzybowych zachodnia Polska jest niemalże purpurowa. U nas blady róż, ale skoro ja znalazłam, to u Was są z pewnością WIĘCEJ 🙂 Wklej jakiś przepis na grzybową lasagnę, bo nigdzie nie mogę znaleźć :))

    Polubienie

  3. Nie wiem skąd sowy..zawsze się u nas tak mówiło 🙂 A przepisu nie posiadam żadnego bo tak naprawdę to ja nie lubię grzybów za bardzo 😀 Jadam je w sumie tylko raz w roku na wigilię ;P

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s