Wróciłem! Jestem tu chyba u siebie – a bez siebie na pewno.

-mój były trener napisał niesamowity esej o bieganiu. On w ogóle ma niezwykły pisarski warsztat. Wrócił akurat z biegania po Tatrach i nie może się pozbierać. Cytat stamtąd.

Wygląda na to, że będę miała w TYM roku WOLNE środy! Bardzo to miła wiadomość, takiego wieczoru mi trochę brakuje i teraz muszę wymyślić co to ja będę wtedy robiła? Dziś było KINO!!! Zabrałam dziadków i poszliśmy na… Pewnego razu w Hollywood. Ależ CUDOWNY film 🙂 Połowę się śmiałam, a drugą rozkminiałam o co chodzi. Bo jest wariacja na temat różnych wydarzeń w latach ’60. I jak to Lutka na zakończenie powiedziała, gdy omawiałyśmy finał: Niczego nie możesz być pewien gdy trafisz na wariatów 🙂 Przezabawny był Bruce Lee, niesamowity był Di Caprio, ale system rozwalił Brat Pitt. I jest TEN moment, kiedy wychodzi na dach, żeby naprawić antenę telewizyjną i ŚCIĄGA koszulkę. I wtedy WSZYSTKIE kobiety w kinie biorą komórki i sprawdzają ILE on ma lat. I otóż ON ma lat 53. Kosmos, że można tak wyglądać! Full Hotness, jak to piszą w zagranicznym necie. Wrzucę Wam jego fotkę z psem. Scenki z psem TEŻ są przekomiczne 🙂

<><>

Pochwalę się, też, że mam nowy klub biegowy. Spotkania są 3x w tygodniu. Soboty mi wypadają, bo dalej będę towarzysko jeździła na parkruny. Tam można z psem i zawsze jest mini-party. Na tygodniu ćwiczymy we wtorki, a od listopada również w czwartki. Wczoraj wzmacnialiśmy siłę biegową, były płotki, piłki i równowaga. Moja nowa trenerka też jest niezłą biegową sławą 🙂 I nieźle nas wczoraj przycisnęła 🙂