Zapomniałem odrobić lekcje!

Mieszko, wczoraj wieczorem. Młody dostał zadanie domowe NA WAKACJE i oczywiście będziemy je robić DZIŚ…

Ruszyło! Jedno do siódmej, drugie to szóstej, a trzecie do drugiej. Poranek mieliśmy w wersji max. Bardzo wcześnie rano, tym bardziej, że ja miałam DZIŚ odczulanie. Termin miałam tydzień temu, ale byliśmy w górach, więc przesunęłam na dziś (jest taka opcja widełek, niemniej jednak termin dzisiejszy był ostateczny). Pojechałam razem z Łucją, żebyśmy zdążyły. Było pewne zamieszanie, bo w moim szpitalu kręcą jakiś film, była ekipa, ale nie było to złe, bo Łucja nie była tak całkowicie znudzona ;). Poootem, zahaczając po drodze o piekarnię (archiwalnie dodajmy, że pierwsza płatność kartą Łucji, została wykonana DZIŚ w piekarni gruzińskiej) dotarłyśmy do sanatorium, gdzie panna zaczyna miesięczny turnus ortopedyczny. Panna ma gorset, ale jak pewnie widzieliście na zdjęciach, noszony NIE jest. Skrzywienie się pogłębiło, więc za dwa tygodnie zamawiamy kolejny :/ Za to razem z nami zapisywał się jej równolatek z długą blond grzywą oraz koszulce w z dekoltem w serek (na tej chudej małoletniej klacie) i Łucja jest nim dość zainteresowana. Przez nimi miesiąc razem 🙂

A potem pognałam do szkoły. Na Lilkę już nie zdążyłam, ale wpadłam na końcówkę rozpoczęcia u Mieszka. Gość w tym roku będzie już sam chodził i wracał, co jest wygodne.Do klas obu dziewczyn doszły nowe dzieci, a kilka odeszło. U Lilki jeden chłopiec został na drugi rok. Klasa Łucji bierze udział w Sokratesie i muszę ją namówić, to sobie gdzieś wyjedzie na tydzień. Mają też jakiś taki eksperymentalny program fizyki i będą miały dodatkową lekcję z samymi doświadczeniami oraz eksperymentami. Jako drugi język obcy dochodzi jej niemiecki. Siódme klasy mają też taki bzdetny przedmiot jak przygotowanie zawodowe, ale jest tego tylko 10 h, babeczka chce prowadzić zajęcia również na zastępstwach, więc jest szansa, że skończą szybciej i w poniedziałki będzie spać tę godzinę dłużej.

<><>

Męczyłam wczoraj dziewczyny, że nikt MNIE poznaje. Wszyscy mówią: Ojej, nie poznałem Cię!. No i nie wiem, czy jest lepiej, czy gorzej. DLACZEGO nie poznają? Wiem, że latem włosy często sianowate, ale wszystko jedno… Obie powiedziały, że dla nich jestem taka sama. Liliana powiedziała: pomijając naturalne zmiany się nie zmieniasz. CZYM są naturalne zmiany?? NIE dowiedziałam się tego… Za to dziś gdy wróciła ze szkoły powiedziała:

  • Wiesz, mamo… Mam ten sam urok co Ty! Też mnie nikt nie poznaje! 🙂

A przecież to ZAWSZE ta sama Lilka (pomijając NATURALNE zmiany 😉