Dama, która umie pociągać za sznurki, nie zostanie związana.

-Mae West

Pies dochodzi z odwiertem do Pekinu, więc czas na codzienną porcję relaksu przed kompem 🙂

Pojechaliśmy do galerii handlowej po buty do szkoły dla Lilki. Kapcie. W tej rozmiarówce trudno o klasyczne szkolne papucie, zresztą dzieci w szkole noszą JEDNĄ parę (wspólną do w-fu i jako zmienne). Na szczęście w rozmiarze 35 można JUŻ trafić coś w sklepach kobiecych i Lilka wynalazła sobie takie, które jej się podobają. Zamówiłyśmy i pojechałyśmy do sklepu po odbiór. Wchodzimy do strefy food courtu, a tam przy talerzu siedzi były wychowawca Lili 🙂 Mały ten świat. Chwilę pogadaliśmy, Lilka oczywiście od razu zniknęła, więc small talka ze szkolnymi banałami odbębniłam ja. Btw. Mieszkowi też kapci nie kupuję. On zużywa dwie pary szkolnego obuwia na rok i pierwszy SEMESTR będzie chodził w letnich butach z pasków (sandałów). Na przyszłe lato już będą za małe, więc niech je zatłucze w szkole (inni rodzice też tak robią).

Bibi wypadł pierwszy ZĄB. Odkryła to Lilka, która nieustannie otwiera jej PASZCZĘ. Właściwie to chyba już nawet dwa poleciały. Znajoma mówiła, że to takie śmieszne, jak psy gubią zęby bo na dywanie leżą takie białe kiełki. No więc, nie znalazłam. Równolegle przerabiamy kolejnego słonecznika, więc albo wciągnęłam odkurzaczem, którym co wieczór jeżdżę, albo zjedliśmy tego zęba, bo z kształtu podobny do ziarenka… Psia Zębuszka już była (Liliana dopilnowała ZASAD 🙂

Tymczasem Łucja ma kolejnego crusha. Wybranek chodzi do ósmej klasy, nie ma już mutacji (to jakoś Łucję drażni) i NIESTETY kończy turnus sanatoryjny 16-go. NIESTETY to wg Łucji. Wg. mnie na szczęście 😀

<>

A ja korzystam z ostatnich letnich dni. Chodzę w japonkach, zmyłam lakier z paznokci, ale stopy cały czas mi się podobają. Pamiętam lato, kiedy mi paznokcie za paznokciami schodziły, a teraz są całe. Wczoraj upiekłam szarlotkę, a dziś piekę kolejną 🙂 Mniejsze foremki robię, ale i tak ZJADAJĄ. A STOPY latem wyglądały tak! To wtedy gdy drogę przechodziliśmy w bród. Najlepsze, że z naprzeciwka jechała ciężarówka. Zatrzymała się by nas puścić, a myśmy szli wolno, bo tam strasznie ślisko było. A on pojechał i przejechał :0