Pieniądze zawdzięczam niekompetencji innych

„Kraina Wielkiego Nieba”. Obejrzałam ostatnio dwa filmy z jednym rodzeństwem. To zresztą ciekawe, że mogą być tak różni jeśli chodzi o atrakcyjność. Jemu byłam dała solidną 10-tkę, jej max 6. Ten drugi to „Przedszkolanka”. Oba bardzo dobre. O tym jak ludzie potrafią sobie pogmatwać życie, bo wydaje im się, że czegoś nie dostali, a czas minął… O tym jak codzienność potrafi udusić.

Byłam na rynku! Kupiłam mnóstwo pysznych rzeczy. Jest mała dynia, bakłażan, żółta fasolka (od gościa, który ma taką bez włókien) i duże świeże orzechy włoskie. Jest kukurydza ->mam takiego znajomego, na którego wpadam na różnych biegach i on pojechał dziś na „drugie pole”, gdzie ma młodą kukurydzę, bo smaczniejsza. Maliny kupuję poza rynkiem u takiego dziadka, który rano je zrywa. Nigdy nie ma ich dużo. Śliwki odmiany mieszaniec, która jest najsmaczniejsza… Gość od szpinaku i zielonego dał mi też swoje winogrona i zielonego pomidora, żebym spróbowała, bo pyszne. ZWYKŁE, podłużne, gruntowe pomidory są po 1,50 (ktoś mi ostatnio mówił, że ceny poszły w górę – ja tego nie widzę), więc kupiłam pierwsze 5 kg na suszenie. Tylko czy w piątek 13-go warto zaczynać? 🙂

Za to jak wróciłam powitała mnie Bibi. Zjadła kawałek rolki do rolowania, rozciągnęła mój sweter, klapki i papierowe chusteczki… :/

<><>

Wychodziłam w nocy do auta i widzę, że emerytowany sąsiad, gdzieś wychodzi. Mówię:

  • Chyba nie bułki, o tej porze, panie Włodku?
  • Nie… Do kobiety.

🙂