To jest moja córka! Ten to nie wiem, ale ona jest moja!

Diabli o Łucji 🙂 "Ten" to oczywiście o Mieszku 😉
  • My już wracamy. Będziemy za 15 minut.
  • I jak? Wszyscy zasnęli w trakcie filmu?
  • Nie. Nikt nie zasnął.
  • To film musiał się podobać?
  • Nawet fajny był. Łucja się wzruszyła pod koniec.
  • A co takiego było?
  • Rodzina znalazła po 18-stu latach swoją córkę.
  • A Lila?
  • Lila była pochłonięta jedzeniem pop-cornu.
  • Dużo go zjadła?
  • Pół kartonu. Nie wiem jak ona może mówić po takim zasoleniu.
  • Dużo ludzi było?
  • Tylko my i jeszcze jedna para.
  • Dlatego lubię to kino.
  • Ale wiesz… Łucja leżała na mnie i płakała…

Wysłałam Diabla do kina z córkami. Na Zaplątanych. To taka kreskówka o Roszpunce. Królewnie uwiezionej w wieży… I Łucja się wzruszyła :)) Tę emocjonalność ma po tacie 🙂 Diabli płacze oglądając telewizję…. Jak sportowcom wręczają medale ;))

To były dla Was życzenia najszczersze…

– fragment kwestii Łucji
Dzisiaj w przedszkolu było przedstawienie z okazji Dnia Babci i Dziadka. A jako, że babcia Rurka wybyła akurat do sanatorium i delegacja w osobie wyłącznie dziadka Samuraja (foto) wydawała nam się zbyt skąpa, ściągnęliśmy jeszcze Lutkę (foto) i Krzycha (foto-reporter).

Jak widać na imprezie pojawiła się też młodsza siostra 🙂 Ależ ona uwielbia to przedszkole! 😀 Ta skrzywiona mina to tylko dlatego, że mnie nie ma obok 🙂 Odkąd wróciły z tej tygodniowej rozłąki Lila się ze mną nie rozstaje :))

Były tańce (w tym takie aktywizujące dziadków), wierszyki i układy taneczne 🙂


I jeszcze Krzycho, który utknął na korytarzu z Lilą zahipnotyzowaną przez pluszowego psa:

Plus nasza wspaniała gwiazda, która zebrała morze owacji po swoim wystąpieniu! 😀 Ach,no i przyznała się mi potem, że "bardzo się wstydziła" dziadków :))

Łóżko za małe dla piątki

  • Czułeś jak Cię oplatałam w nocy?
  • Nie. Kiedy?
  • Jak wstałam do Łucji i potem wróciłam.
  • Nie pamiętam. Pamiętam tylko, że cały czas się boję, że ten mały bobek leży gdzieś obok mnie.
  • Nie cały czas. Staram się go odkładać.
  • Łucja chyba spała z nami od połowy nocy?
  • Łucja nie.  To była Lila.
  • Niemożliwe. Pamiętam, że spała z nami Łucja. W niebieskiej piżamie.
  • W niebieskiej piżamie to była Lila.
  • Ona już jest taka duża?
  • Ja też mam problem z odróżnieniem ich w nocy. Po piżamach można je rozpoznać.
^ Lila przenosząca papierową tubę, czyli porządek w papierzyskach.

Mieszko Jan

Drugi dzień urlopu Diabli wykorzystuje na prawno-formalne obowiązki (odbiór aktu urodzenia, wniosek o pesel i becikowe). Być może niektórzy pamiętają emocje jakie wywoływały u mnie pomysły imienia dla Juniora. Ale im bliżej porodu, tym nabierałam do tematu dystansu. A gdy parę dni przed Diabli poruszył ten temat byłam już zupełnie wyluzowana:

  • A jak damy na drugie?
  • A jak chcesz?
  • Może Johny?
  • Johny? Czyli Jan? Niech będzie.
  • A może chcesz po jakimś swoim dziadku?
  • Nie. To bez znaczenia.
  • A jak mieli na imię?
  • Jeden był Piotr, a drugi Jakub.
  • To może Piotr?
  • Piotr już jest na drugie Mały. Niech będzie Jan.

Potem wystąpiły co prawda wahania pomysłów, gdy Miecho pojawił się na świecie… Gdy Diabli uznał, że a)jest taki piękny, więc może niech będzie Łukasz,  b) ma takie długie nogi, więc może Cobe, bo na pewno będzie z niego świetny rozgrywający. Ale koniec końców wygrał wariant klasyczny 🙂

<><>

Z cyklu: Ach ci mężczyźni

  • Wiesz Justku, postanowiłem, że muszę zacząć pisać bloga.
  • Szafę?
  • Nie. Będę dawał takie tytuły wpisów jak: Piąty dzień pod rząd nie pozwoliła mi dotknąć swojego biustu.
  • No bo on boli.

Po kąpieli smaruję te mini jajeczka sudocremem. Diabli:

  • Chciałbym, żebyś o moje tak dbała.
  • Twoje nie są takie ładne.

Ubrany do spania Mieszko je. Diabli:

  • Jaki on jest bezproblemowy facet.
  • Dostaje to czego Ty nie możesz dotknąć 🙂

I-szy spacer

Wbiłam się wczoraj na dobranoc w spodnie od piżamy rozmiar 38… Dawno nic tak nie opinało mi kształtów, ale dawno też nie czułam się taka WOW… 🙂 Noc przespałam dobrze, a zachęcona sukcesem przejrzałam o poranku garderobę. I okazało się, że w jedne spodnie przed-ciążowe się mieszczę! Nawet Diabli spojrzał na mnie z miną lisa, który widzi ser ;))
Krokiem kolejnym była wyprawa na spacer. Wygrzebałam z gospodarczego wózek, zmontowałam i ruszyłyśmy! Diabli jak przystało na każdego mężczyznę na urlopie wyskoczył "na chwilę" do pracy 🙂

Roztopowa sceneria nie jest malownicza i na dodatek zapowiadane na dziś na całą Polskę nasłonecznienie nie nadeszło, ale przynajmniej nie wiało i nie padało!

Przekimał całość jak się zapewne domyślacie… Poza tym cały czas wychowujemy bez smoczka. Po prostu w paczce powitalnej ze szpitala był smoczek i czasem jest używany. Tak jak np. dziś kiedy chciał zjeść kaptur. Więc na chwilę miał smoczek założony.

My w międzyczasie odwiedziłyśmy, stare znajome, kury…

I pobujałyśmy się na huśtawce…

Jakby nie było półtorej godziny zleciało nie wiadomo kiedy! 🙂

Dzień porządkowy

Nie wiem czy we wszystkich domach tak jest, lecz u nas prace domowe wymagające udziału męża to duży stres dla całej rodziny… 😉 Ale lampa w końcu powieszona! 🙂
Widzicie trójnogą Trinakrię na ścianie? 🙂 Wiem, wiem 🙂 Ta biała komódka z żółtymi pokrętłami pod nią jak pięść do oka, ale ona zniknie z tego pokoju 🙂

Być może przejedzie do bawialni…



><><

Siostrzeńca odwiedził wczoraj Wujek Marcin. Empatycznie zapytał:

  • Dużo masz pokarmu?

Więc fuknęłam:

  • Chyba nie sądzisz, że będę z Tobą o tym rozmawiać!

100 dni płaczu

Chińczycy o 3 pierwszych miesiącach dziecka
Młody jak na razie jest osobnikiem bezproblemowym. Śpi, je i robi kupy. Literally. Chłopcy mają podobno większą tendencję do kolek, ale te rozpoczynają się dopiero pod koniec drugiego tygodnia, więc jeszcze jakąś dobę wolności mamy.
Zresztą może nie będzie tak źle. Natura sama reguluje pewne kwestie. Czekolada, która mnie prześladowała w ciąży, wywołuje obecnie u mnie mdłości. Za to mega przysmakiem jawią mi się pieczone jabłka, więc raz po raz odpalam w piekarniku kolejną porcję…

Zajrzałam do starych notatek jak było na tym etapie z dziewczynami. I wychodzi na to, że trudniej. Z Łuczą byliśmy przejęci rolą początkujących rodziców, a z Lilą pogodzeniem zazdrości starszej siostry. Teraz obie mają siebie. A Mieszko skomplikował ich relacje o tyle, że skoro obie są królewny, a on jest księciem, to z którą ma wziąć ślub?!? 🙂

Lampy Kafti

Podobały mi się od dawna…Kusiło mnie by wywalić papierową kulę z sufitu w sypialni… Tylko, który wzór wybrać? Podobała mi się i fioletowa Estrela i słynny biały Orbital…

Trudność decyzyjna pogłębiło odkrycie po drodze lamp Normann Copenhagen. Taki np. Norm 06, albo 69…

Koniec końców, zasłaniając się nadchodzącą rocznicą ślubu zasiedliśmy z Diablem do wybierania. Wygrało poczucie tożsamości narodowej, czyli lampy Kafti.  Ostateczny wybór podjął Diabli: Oval i to w kolorze różówym! Zdjęcie sufitu, jak będzie trochę lepsze światło, bo z flashem wychodzi słabo 🙂 Fota więc tylko katalogowa:



<>>><<<>

Łucza namówiła babcię w cukierni na pierniczki. Niezauważenie znikały, aż zostały trzy… Sprawiedliwie więc  podzieliła:

  • Jeden będzie dla mnie, drugi dla Lili, a trzeci dla Mieszka jak będzie duży.

Minął dzień. Pamięć o odłożonym pierniczku pozostała. Głód zwyciężył. Łucja postanowiła go zjeść. Mówi więc do mnie:

  • Zjem ten pierniczek Mieszka. Jak będzie duży, to kupimy nowe. Ale pamiętaj! Jakby się Lila pytała gdzie jest pierniczek Mieszka, to powiedz, że Ty zjadłaś!

Zgodziłam się 🙂 Lila zresztą nie pytała :p

Nowe przedstawienie

Lutka uważa, że czas zacząć uczyć dziewczyn nowe piosenki. Bo zastanie nas lato, a one cały czas będą śpiewać kolędy 😉 I w ogóle Jasełka tak wpłynęły na kreatywność, że podczas pobytu u dziadków co chwila było inicjowane nowe przedstawienie.

  • Ja będę Maryja, Ty Lila będziesz Jezuskiem, a Mieszko Józefem  – mówiła Łucza 🙂

Biedny Mieszko nawet nie miał pojęcia wtedy, że siostry szykują mu taką rolę 🙂 Ale zbliża się Dzień Babci i Dziadka. Mamy rolę i może jakoś to wyprze to kolędowanie 🙂

Dwa obrazki z przedszkola
Na pierwszym Łucja namalowała szpital. To kolorowe to tabletki, które wypadają. Ich ilość musi się zgadzać z tymi, które wypadły. Bardzo jest dumna z tego obrazka.

A drugi to obrazek, który namalowała dla Mieszka. Myszkę 🙂

Tydzień po

Jakbym nie googlała czy nie wyliczała, do końca malowniczego okresu zwanego połogiem zostało mi jeszcze 5 tygodni. Przez ten czas będzie się cofała większość zmian w moim organizmie. Obwód brzucha już jest 90 cm, no i czuję, że wszystko się jeszcze cały czas obkurcza. Zmiany będą i na lepsze i na gorsze. Czyli z jednej strony unormuje się laktacja i znikną siniaki (np.po takich domięśniowych zastrzykach anty-zakrzepowych), ale pogorszy się cera. Itd. Plus sytuacyjny, związany z doświadczeniem, taki, że wiem zmiany nadejdą i gdy mąż mnie wieczorem poklapuje po wielgachnym udzie nawet nie budzi to mojego poirytowania 🙂

Młody na okoliczność mini-rocznicy zgubił dzisiaj w nocy ostatni fragment pępowiny. Za to więź mentalna pomiędzy mną a nim jest już zupełnie solidna 🙂 Zgodnie z moim podręcznikiem do obsługi dzieci śpi jak większość noworodków ponad 20 godzin na dobę, a krótkie okresy aktywności (jedzenie, kąpiel i ubieranie) dostarczają takiej dawki wrażeń, że musi to odreagować snem 😉
W zaznaczaniu różnicy pomiędzy dniem a nocą pomagają mi dziewczyny. Zwiększona ilość pisków to dzień, cisza to noc 🙂