Południe, wczoraj:
Diabli objeżdża okoliczne sklepy w poszukiwaniu fajerwerków. Nie ma. Tam gdzie są, kłębiący się tłum. Po drodze spotyka sąsiada. Sąsiad szuka dalej (i w końcu znajduje), Diabli wraca do domu.
Godzina 16:
Na obiad, ostatni w 2010: krupnik i pizza. Chyba najlepsza jaka mi kiedykolwiek wyszła.
Godzina 20:
Oglądamy La bambę na Polsacie. Ritchie Valens śpiewa swojej dziewczynie Donnę. Łzy leją mi się po policzkach (hormony?) Mówię:
- Ależ bym chciała,żeby ktoś dla mnie napisał kiedyś jakąś piosenkę!
- Ooooo…. Justa…. Oooo….Juuusta… (na muzykę Donny śpiewa Diabli 🙂
Godzina 22:15
Dziewczyny padają na nosy. W dzień nie spały, do północy nie dotrwają, chociaż chcą. Kąpiel i 20 minut później śpią.
Godzina 23:40
Siedzę w wannie. Czytam starą prasę. Diabli wchodzi do łazienki:
- Za 10 minut zaczają strzelać. Wyłaź z wanny.
- Już.
- I zabierz stąd tę mokrą gazetę!
24:00 Nowy Rok
Strzelają i strzelają 🙂 Stoimy w oknie sypialni. Mówię:
- Oooo, zobacz jak tamta poleciała. To musiała być ta za 30 zeta;)
- Nieźle. Fakt. Ja lubię te, które tak wysoko lecą.
- Chyba jest trochę mniej niż rok temu?
- Może ludzie zrozumieli, że to niebezpieczne.
- Mhmm… Uchylę okno, żeby się sztachnąć tym zapachem rac.
- Ale tylko na chwilę, bo mi zimno.
Godzina 24:15
Sąsiad wychodzi z synem odpalać petardy. Musiał zmienić Vat w sklepie. Stąd opóźnienie. Ustawia strzelające wiaderka w ogródku. Ja:
- Fajne takie eksplodujące wiaderko.
- Fajne. Widzisz, odpala od papieroska, bo tak najłatwiej.
- Aha. Te jakieś kiepskie. Idę się posmarować kremem.
- […] Ominęły się takie, które się przewróciły i osmaliły śnieg.
- Czyli kiepskie kupił? 🙂 Czyli wiemy już za rok, żeby nie kupować w Kaufflandzie 😉
- Mamy cały sezon Fringów?
- Mamy.
- Oglądamy?
- Zacznijmy.
I przed pierwszą oboje już spaliśmy. Powiem Wam, że chyba się starzejmy :)) Trzeba się jakoś odmłodzić chyba… Za rok będziemy świętowaniem nadrabiać! 😀

