Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie uświadomiła mi, że nie posiadam w mojej garderobie nic pomarańczowego. Chciałam wesprzeć chociaż strojem, ale nie miałam nawet zwykłego szalika… Co gorsza nie wyciągnęłam z tamtej sytuacji żadnych wniosków! Dziś w przedszkolu Dzień Króla i Królowej Marchewki – dzieci mają być ubrane na pomarańczowo, a w ubrankach właściwie nie ma nic w tym kolorze!
Ubrałam więc na jakieś wypłowiałe czerwienie i jedyny posiadany pomarańczowy t-shirt. Korony może nie zdobędzie, ale kolorystycznie jest zbliżona ;))
Ubrałam więc na jakieś wypłowiałe czerwienie i jedyny posiadany pomarańczowy t-shirt. Korony może nie zdobędzie, ale kolorystycznie jest zbliżona ;))
Nie koniec atrakcji na tym!
Na balu pod hasłem Zaplątani (co za wspaniała koincydencja, ze była na tym ostatnio w kinie :0, który się odbędzie w okolicach Walentynek, przedszkole Łucji weźmie udział w biciu rekordu Guinessa pod względem tańczących na raz przedszkolaków! :))
Więc już wczoraj tatin rozpoczął wieczorem lekcję tańca z córkami. Pod muzykę oczywiście z Zaplątanych! :DD
