- Kiedy przyjedzie do nas babcia?
- Która Łuczku?
- Babcia Krysia.
- Nie wiem. Babcia jest teraz chora i musi wyzdrowieć.
- A babcia Lucia?
- Babcia musi się wybawić na karnawale i przyjedzie dopiero na urodziny Lili.
- Kiedy?
- Za półtora miesiąca.
- Znowu Lila ma pierwsza urodziny! To niesprawiedliwe!!! 🙂
<><>
Trafiłam na jednym forum fanów krajów Maghrebu na ciekawą historię. Tak jak napisałam Akaszy, nigdzie nie jedziemy, po prostu szukam jednej informacji i tak raz po raz coś wynajduję 🙂 Wkleję tę historię też Wam:
"Jechalismy maksymalnie zaladowanym pociagiem, takim bezprzedzialowym.
Ludzi pelno w przejsciach i na korytarzach. Pociag pedzi a drzwi otwarte
(!) zeby tak goraco nie bylo. Opieram sie o walizke i nie narzekam, w
koncu jakos tam jestem przyzwyczajona po studenckich zjazdach do domu na
swieta. Za to siedzacy na oparciach/podlokietnikach mlodziency marudza
jakie to okropne warunki, co moj maz skomentowal stwierdzeniem ¨popatrz,
ty siedzisz a tu cudzoziemka stoi i sie nie skarży¨ na co mlodzieniec
odpowiedział ze ¨ona ma sile bo je duzo wieprzowiny¨. na to mąż
odparł – "a skąd wiesz ze je wieprzowinę? Tak się sklada ze to moja zona i
nie tylko nie je wieprzowiny ale nawet poscila w ramadanie, a ty? moze
ty w ogole nie przestrzegales ramadanu" po czym mlodzieniec zmienil sie w
pomidora, goraco przepraszal i przez cala podroz nie smial spojrzec w
nasza strone."
Ludzi pelno w przejsciach i na korytarzach. Pociag pedzi a drzwi otwarte
(!) zeby tak goraco nie bylo. Opieram sie o walizke i nie narzekam, w
koncu jakos tam jestem przyzwyczajona po studenckich zjazdach do domu na
swieta. Za to siedzacy na oparciach/podlokietnikach mlodziency marudza
jakie to okropne warunki, co moj maz skomentowal stwierdzeniem ¨popatrz,
ty siedzisz a tu cudzoziemka stoi i sie nie skarży¨ na co mlodzieniec
odpowiedział ze ¨ona ma sile bo je duzo wieprzowiny¨. na to mąż
odparł – "a skąd wiesz ze je wieprzowinę? Tak się sklada ze to moja zona i
nie tylko nie je wieprzowiny ale nawet poscila w ramadanie, a ty? moze
ty w ogole nie przestrzegales ramadanu" po czym mlodzieniec zmienil sie w
pomidora, goraco przepraszal i przez cala podroz nie smial spojrzec w
nasza strone."
Więc jem sobie dalej tę kanapkę z pieczoną polędwiczką i myślę sobie, że ja to jedzeniowe zakazy to kiepska sprawa jest ;))

