czerwcówka

Łucja pojechała dziś na Zieloną Szkołę. Będą pływali na żaglówkach i w nocy z poniedziałku na wtorek wracają. Bardzo mi się cała wyprawa podoba i jeszcze będzie się to przewijało. Szykowałyśmy się głównie wczoraj poszukując IDEALNEGO kostiumu kąpielowego i torby, która nie będzie walizką, ale będzie pojemna i ZNOŚNA… No a wyjazd był dziś rano…

Wstałam o piątej, żeby wyprowadzić Bibs i tak by o szóstej można było ruszyć. Musiałam ją dowieźć na miejsce zbiórki i zdążyć później do mojej szkoły (malowanie w aucie), więc założyłam, że najwyżej panna będzie WCZEŚNIEJ. Tylko, że DZIŚ miała też mieć wycieczkę Liliana. To miała być wyprawa naukowa, na jakiś wykład, mieli ich tam nakarmić pizzą i właściwie to nie wiem co jeszcze… No ale panna powinna była wyjść z domu o 6:30. I my wychodzimy i ja JEJ nie widzę na DOLE. Zrobiłam naleśniki, bo nie było chleba, a zostało mi ciasto z wczoraj. Weszłam na górę, żeby jej powiedzieć, że naleśniczki i miłego dnia, a ONA siedzi BEZ koszulki w kącie i mówi: Ja NIE idę. NIE podobają mi się dziś moje włosy. Z miną pełną rozpaczy i determinacji, że NIE. I absolutnie NIE było czasu, na lekką wspierającą MATCZYNĄ pogadankę. Musiałam zdążyć w jedno, a potem w drugie miejsce i JUŻ wychodziłam…

Ruszyłam więc z domu z przeświadczeniem, że BARDZO dobrze, że NIE idzie na bal ośmioklasisty, bo by było TAK samo i cieszę się, że egzaminy ośmioklasisty za nami. I 40 minut później napisała, że MAMO, MAMO, co mam zrobić, NIE wzięłam legitymacji, jak mam bilet dobowy kupić. MAMO!!!! Więc odpisałam: NORMALNY, będzie mniejszy stres, a sama odetchnęłam, że JEDNAK poszła…

<><>

Dwudzionek! W wersji DZIECIOWO okrojonej, ale miło że jest! Chcę posprzątać w aucie i skosić trawę. Marzy mi się wyprawa na MYJNIĘ, bo strasznie moje auto ptaki ob_rały i mam sadzonkę bzu od Lutki, która muszę wkopać. Pokaże Wam RÓWNIEŻ moje truskawki. Bo, w donicach ze szczypiorkiem wyrosły truskawki! Sadzonki JUŻ były gdy wsadzałam cebulki, więc ich nie wywalałam, chociaż NIE pamiętam CZY ja je sadziłam? Ale są!

<><>

Wróciłam wczoraj ze spaceru z Bibs i mówię do dziewczyn:

  • Rozmawiałam z Gośką, spotkałyśmy się z psami i chce ze mną jechać do Barcelony.
  • O mamo, a teraz jesteś into girls?
  • Lila, NIE wiem. Bardzo by Wam to przeszkadzało?
  • Nie. JEDŹ mamo, będzie fajnie. MY zostajemy SAMI?
  • NIE, ŁUCJA. NIE zostajecie sami. NIE jadę. Ty w kółko na jeden temat!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s