Gorąco, burzowo, parno

Łucja zgubiła wczoraj telefon. Weszła do domu i powiedziała: Proszę nie bądź zła, ale zgubiłam telefon. Rewind jeszcze kilka godzin wcześniej: poprawa poprawy z matmy zawalona i wiadomości pełne rozpaczy, że to koniec. -> NIE, to nie KONIEC. Jeszcze jest jeden termin, a w ostateczności będzie poprawa w sierpniu! Chociaż pewnie nie będzie, bo nikt nie zawala ucznia z szóstkami. I kazałam by wracała prosto do domu. Wróciła? Ależ skąd! WPIERW pojechali z Matim do ich ULUBIONEJ knajpy. Bo MIAŁA depresję… I do domu weszła po 18-stej….

I teraz tak. Ustaliłyśmy szybko, że telefon zaginął w pociągu. I był rozładowany. Biura Rzeczy Zaginionych są od początku pandemii pozamykane, ALE ludzie znajdują przedmioty i MOŻNA je znaleźć. Zadzwoniłam na infolinię kolei i babka obiecała zadzwonić do kierownika pociągu (miałyśmy jego numer i trasę). A chwilę później oddzwoniła, że CZY TO taki w SERDUSZKA i do odbioru w pociągu, gdy będzie wracał tę samą trasą, o 19:30. I telefon MAMY! Chcę więc w wolnej chwili wysmarować list z podziękowaniem, bo podobno tak należy robić, gdyż czasem ci ludzie dostają za takie akcje premie, no a tym razem jesteśmy wdzięczni bardzo 🙂 Mieliśmy w tym roku szkolnym trudne chwile w pociągu, gdy np. Łucja dostała mandat i moje odwołanie NIC nie dało, no ale PO tej akcji, zdecydowanie jesteśmy w tej relacji na plusie!

<>

Z Mieszkiem byłam dziś u fryzjera! Wszyscy na lato już gotowi, gość był niemożebnie zarośnięty i chociaż marudzi, że CHYBA za krótko (SAM mówił ILE ścinać!) jest mu teraz LŻEJ! Widzicie te chude nogi??

Btw. właśnie wieszałam sobie pranie, a była to tura SKARPETKOWA i odkryłam, że miałam w bębnie skarpetki Matiego???! Ścieżki się domyślam, w brudach z łódek Łucji musiały być jego rzeczy, ale chyba jeszcze NIE jestem gotowa na pranie skarpetek zięcia!!!