Środa jak piątek

Dostałam dziś dwa jelonki. Zaczynamy powoli w szkole opróżniać nasze szafki i znajoma (jest pedagogiem i jest rewelacyjna) wyjęła i mówi:

  • Muszę mu tę nogę wymienić. I spruć, bo mi się nie udał.
  • NIE niszcz go! Jest piękny!
  • Chcesz? Chcesz OBA?
  • TAK! W zamian przyniosę Ci jakieś materiały.
  • Ja mam ich dużo.
  • Ja też i ciągle zbieram. Nie wiem kiedy zacznę je przetwarzać, a Tobie może się przyda!

<>

Siedzę taka przymulona, że taki krótki tydzień JUŻ za nami, ale cieszę się, że NIE wypalił nam wyjazd na ten weekend. Koniec roku mam strasznie napięty oraz trudny i właściwie to bardzo wyraźnie widać, że źle sobie ten rok zaplanowałam. Oceny u dzieci są niezadowalające i to wszystko moja wina. Taki np. Mieszko przy tych wynikach ze sprawdzianów jakie ma, mógł mieć zdecydowanie wyższą średnią, ale nie dopilnowałam go z pracą dodatkową i zadaniami domowymi. Na dziennik Łucji nie weszłam ani razu (nawet nie mam konta), na dziennik maluchów wchodziłam może z raz w miesiącu…. Jak tam zaglądam i za każdym razem widziałam dochodzące dziesiątki nieprzeczytanych wiadomości i powiadomień to sama byłam tym przerażona (cały czas około 60 mam wciąż NIE otwartych). Łucji miałam pomagać i NIE pomagałam, a Lilka znowu się wycofała z życia towarzyskiego. Sama dla siebie też wymyśliłam jakiś wariant max i również nie dałam rady (wymyśliłam sobie np. że nie opuszczę ani jednego dnia pracy i udało mi się to, lecz wcale nie okazało się to rozwiązaniem mądrym czy dla kogokolwiek istotnym). Tak sobie myślę, że przez ten bieg i napięcie sporo spraw także zawaliłam. Przegapiłam wizyty lekarskie, zgubiłam telefon, miałam pewną nieprzyjemną akcję z autem i właściwie to wymieniać mogę dłużej…. Z przyjemnością więc dziś chwycę za odkurzacz i dam się pochłonąć codzienności domowej! I w tym tempie- DOMOWEGO ogarniania – chcę spędzić najbliższe dni… ALE najpierw zrobię NAM naleśniki! 😀