Ostatni piątek!

Ha! Czy wiecie, że DZIŚ ostatni piątek szkoły?! Za tydzień Boże Ciało, a za dwa JUŻ zakończenie! Łucja dziś wywalczyła szóstkę z rosyjskiego, u Lilki za to jest bal więc do szkoły nie poszła, bo już się wszyscy szykują. Plany na dwudzionek: BRAK planów. Mieliśmy zrobić sobie jednodniową eskapadę pociągiem, ale zwyczajnie NIE ma za co. Btw. pociągi przeżywają oblężenie. Ceny benzyny tak poszybowały, że wszyscy się przerzucają. Znajoma była w miniony weekend nad morzem i pojechała tam z kimś, a wracać już miała sama. I na niedzielę, na ŻADNĄ godzinę nie było biletów. Potrzebowała JEDEN bilet! I w końcu wracała autobusem.

Także siedzimy w domu… Muszę kilka wopfów wypisać (kto wie, ten wie) i coś tam przygotować. Ale poza tym to CHYBA będę sprzątać? Jadamy teraz na okrągło kuchnię fusion (czyli KAŻDY chce coś innego) i oprócz plusów (tanio i WSZYSCY zjadają co zamówili), to góra naczyń w zlewie NIE maleje. Wczoraj Mieszko chciał ryż na mleku z truskawkami, Łucja makaron z cukinią w tempurze (dodałam jej do tego ostatni kawałek kalafiora, który ugotowałam i podsmażyłam z bułką tartą), a Lilka sałatkę. Ja dziś wyżarłam do końca oliwki z lodówki i też za bardzo głodna nie jestem.

<><>

  • Matko, gdybyś mogła usunąć jedną rzecz ze świata to co by to było?
  • Znowu będziemy rozmawiać o owadach, Mieszko? Usunęłabym wyspy śmieci z oceanów. A Ty?
  • A ja usunąłbym choroby i to, żeby ludzie nie tracili wzroku.
  • To dobre życzenie.