Jak by nie narzekać na zmiany fizyczne w okresie ciąży, jedna rzecz jest naprawdę świetna. Rzeczywiście bebol robi się na tyle wielki że trudno nałożyć buty, nie wspominając o malowaniu paznokci ;). Nogi puchną, pocisz się trochę bardziej (choć to i tak pestka przy połogu), masz wielki tyłek i ogólnie nie możesz na siebie patrzeć… Aleeee… Poprawiają się włosy. Są takie jak nigdy wcześniej. Rano myję, czeszę i one same rewelacyjnie się układają. Jakieś fale, połysk, są gęste i mocne. Zysk kończy się wraz z rosnącym łożyskiem, czyli po porodzie całość wraca niestety do normy.
Narazie jednak nie mogę się na nie napatrzeć! Lutka w ramach matczynej troski zapisała mnie do fryzjera, ale waham się czy iść. Tym bardziej, że Diabli też ostatnio robi się długowłosy:
- Zobacz Justyna jakie mam długie włosy z tyłu!
- No długie.
- Nigdy nie miałem takiej firany.
- Wygląda nieźle.
- Też mi się podoba. 🙂
