-Lutka
Mam nadzieję, że nigdy o tym nie zapomnę i nie będę się dziewczynom w ich wybory wpinać. Nie wiem kiedy moja mamuśka doszła do takiego stwierdzenia, ale jest wyjątkowo trafne. Podejrzewam, że dopiero jak wyfrunęliśmy z domu, bo uzasadnia to późniejszymi wydarzeniami: lepszym intuicyjnym wyborem przez dzieci szkół i ścieżki życiowej. Że rodzice się zapierają,dzieci wiedzą swoje, a koniec końców okazuje się, że miały rację. Ojcowie nie doceniają karier synów, zanim Ci ich nie prześcigną, a matki talentów macierzyńskich córek dopóki te nie mają dzieci.
Ostatnio mi się jeszcze jeden przykład tej teorii nawinął. Miałam chwilowy kontakt z osobą, która przez lata była mi stawiana za wzór. Nigdy się nie zaprzyjaźniłyśmy. Mijają dziesięciolecia i ja wiem, że nigdy pomimo pozornej wylewnej serdeczności to się nie zdarzy. Są ludzie tak biorący i tak jednostronni, że po prostu nie ma takiej możliwości. I zawsze o tym widziałam. Czyli też ukłon w stronę nastoletniej empatii.
<><>
Złamałam moje postanowienie, że nie będę prasować mężowi koszul. Gdzieś pomiędzy odejściem Ludy, a falą upałów doszłam do wniosku, że może robić to sobie sam. W końcu wielu mężczyzn to robi. Zniosłam początkowy bunt, dlaczego chociaż jednej nie wyprasuję i poranne fochy 😉 Mąż przystosowany wstawał rano, rozstawiał deskę i prasował koszulę…
Ale wczoraj Diabli zrobił coś co uwielbiam. Czasem moje obiady mu nie smakują. Rzadko się to zdarza, ale bywa. A czasem mu smakują. A gdy coś mu smakuje, po zjedzeniu wylizuje talerz. Łapie ten kwadrat w ręce, stawia go do pionu i wylizuje. Uwielbiam to 🙂 Nie umiem sobie wyobrazić większej pochwały 🙂 Więc mu wyprasowałam te koszule. Obudził mnie, żeby mi powiedzieć:
- To było wspaniałe jak zobaczyłem rząd moich koszul na wieszaku.
Wiem, wiem… Kura domowa ze mnie wylazła :)))
