– Diabli podsumowąc pływackie osiągniecia dziewczyn
Tatin się zdumiał jak mu córki pływają. Niby nic nie robiłyśmy- ot tylko codziennie na pół godziny wpadałyśmy na basen. Tydzień temu Łucja pływała- ale w sumie to nie było pływanie, ale takie bezstresowe unoszenie się w rękawkach. W pionie. Wczoraj pokazała tacie, że umie sama pokonać (z rękawkami) spory kawał basenu. Macha nogami, umie pływać z deską i kładzie się na plecach. Wszystko sama. Lila, która w wodzie przylegała do dorosłego i buczała, nie boi się już wody! Pływa na desce (w rękawkach) i nie chce wychodzić z basenu. I macha nogami.

Wyżej skok w dal, niżej Hello Kitty na bramce 😉

Co MI dały wakacje? Nie wiadomo od czego poprawiła mi się kondycja. Wiadomo jak to jest… Pierwszy trymestr człowiek się ze sobą cacka. Plus jakieś 11 kilo (podstępne czekoladki?) i miałam tak, że po pokonaniu 10 stopni schodów miałam zadyszkę. Już nie mam. Na rowerze jeździłam sporadycznie, w basenie nie pływałam za dużo (bo pilnowałam te dwie pływanki), ale dużo spacerowałam. Może to to? Jakby nie było czuję się lepiej niż dwa tygodnie temu 🙂

Dobrze, bo mam energię na powrót do rzeczywistości 🙂 Prania tym razem nie za dużo, bo w ośrodku była pralnia. Taki amerykancki system z pralkami na żetony. Prane było 3x. Ale jest prasowanie do zrobienia. Lecz przesuwam to na jutro wieczór. Dziś w nocy czeka na mnie fajny temat do zrobienia. Traf chciał, że przysłali go prawie 2 tygodnie temu, a deadline jest na jutro ;)) Robię więc wdech i niczym Diabli pokonujący przeszkodę przymierzam się do skoku!
