Myślałem, że chwilę ze mną pobędziesz

– Diabli
Też tak myślałam. Przynajmniej do urodzin Łuczy. Ale fale gorąca są nie do wytrzymania. Nad jeziorem był taki chłodny powiew i zawsze można było zrobić te parę metrów do tafli wody i wejść po kolana. Robota wysłana i jedyne o czym mogę myśleć to gdzie tu się teraz przed upałami schować.

Szykuje się nam okres zaciskania pasa. Tych chudych miesięcy może być nawet ze 12. Planując kontynuację drożdży blokowałam pewne zawodowe decyzje. Myślałam o lektoracie w jakieś szkole, no ale nie miało to sensu, skoro wiedziałam, że być może zdołam poprowadzić grupę tylko jeden semestr. I z paroma innymi rzeczami było podobnie. Tych moich orłów-sokołów, których już mam chcę dociągnąć do końca listopada. Potem już będę za duża i za owalna, żeby się te 50 km w jedną stronę turlać.

No a najpóźniej w marcu trzeba pomyśleć o większym aucie, coby te trzy foteliki i dwie osoby dorosłe pomieściło. Bo przecież nie będziemy dwoma na wakacje jeździli. Nie wiem co to będzie, ale już mogę Wam zdradzić, że jeszcze kolejne auto (te za 5 lat) to ja chcę malutkie 🙂 Patrzę na reklamy i tylko takie mi się podobają. Wysadzę towarzystwo z fotelików i mają się ścisnąć na tylniej kanapie ;)))

Zresztą nie narzekam. Staram się myśleć o tym co już Wam kiedyś pisałam, że
kryzys w języku chińskim ma ten sam symbol co szansa, a poza tym pasjans
mówi, że będzie dobrze 😉 Naprawdę tak mówi. Tylko niech trochę ten upał odpuści. Tak z 10 stopni.