Przebiegłość ludzka nie zna granic ;)

Po wieczornym deszczu zachciało nam się spaceru. Diabli przyklejał listwy podłogowe (latające luzem od prawie roku), więc ruszyłyśmy same. Ja w środku, obklejona z każdej strony przez drożdże. Spotkałyśmy sąsiadów. Sąsiedzi bezdzietni, ale "uzwierzęceni", co nie dziwi bo ona to psycholog zwierzęcy. Pytam:

  • O!!! Na spacer bez kotów?

A on na to:

  • Udało nam się je zmylić :)))
<><>

Byłyśmy dziś na bilansie czterolatka. Wszystko ok, ale dok uznała, że Łucza powinna więcej sportów uprawiać. Biegać, skakać, tańczyć. Więc zarezerwowałam właśnie nam kilka nocy na Podlasiu. Od poniedziałku. Tam przynajmniej mini-mini nie będzie! 🙂