Jestem czesałką

– Łucja, czesząca włosy Lili po basenie. W ten sam sposób zostało utworzone słowo pływanka. Kontekst: Jestem najlepszą pływanką na basenie!

Widziałam lochę
z młodymi
. Przeszły metr ode mnie. Jechałam nad jeziorem i
poczułam dziwny, chociaż przyjemny zapach. Torfu, lasu i czegoś jeszcze.
Zobaczyłam zrytą ziemię i zwolniłam patrząc pod nogi, żeby się nie
zwalić roweru. Przejechałam parę metrów i stwierdziłam, że zawracam, bo w
sumie to w moim stanie lepiej jeździć po równych ścieżkach ośrodka.
Zawróciłam i zobaczyłam jak na moich oczach stadko 6 pasiastych dziczków
prowadzonych przez lochę wskoczyło do jeziora. Stałam i patrzyłam czy
wszystkie dopłynęły na drugi brzeg. Dopłynęły i trzciny z drugiej strony
zafalowały. Wiedzieliście, że dziki potrafią pływać?
Swoją drogą
dużo miałam szczęścia, bo takie spotkanie przecież różnie mogło się
skończyć… Więc jest chyba pierwszy nominowany do kategorii: największe cuda 2010.

<><>
  • Dobrze, że pokazałeś mi, który to ten Twardowski.
  • Dlaczego?
  • Bo dziś jak szliśmy naprzeciwko siebie tym długim korytarzem z historią olimpiad wiedziałam kto mi wysłał takie dłuuugie spojrzenie…
  • Aha.
  • I nawet nie spojrzał się na brzuch.
  • On dyma wszystko co się rusza.

🙂 Nie ważne w jakich słowach i czynach wyraża się troska męża. Ważne, że jest 😉 I cieszy mnie, że już za parę godzin mój Diabliczek będzie z nami :))

<><>

Okruchy w pościeli, czyli dlaczego nie lubię śniadań w łóżku

Spotykam czasem mamy "niejadków" i wysłuchuję: Mój to nic nie je. Na obiad ziemniaka, pół kotleta i nie ma mowy, żeby ruszył brokuła. Albo: wczoraj zjadł może z 10 łyżek ogórkowej i odsunął talerz… Czasem takie mamy mogą zobaczyć ja jedzą MOJE. Słyszę wtedy: Twoje to naprawdę NIC nie jedzą!
Tak źle to nie jest.  Lila wg mnie nawet je, a Łucja nie je na wakacjach. Dlatego turnusy dwutygodniowe to dla niej zdecydowanie za długo. Tydzień jej organizm spoko radzi sobie z dietą owocowo-wodną, ale potem trzeba coś wykombinować. Dieta owocowa to kilka winogron i soczek/dzień, albo gruszka i lody/dzień, albo morela i woda mineralna/dzień.
Jakoś w poniedziałek dziecko chyba w końcu zgłodniało. Objawiało się to tym, że w środku nocy się budziła i ciumkała palce :/ Więc wczoraj koło 4 jej się zapytam:

  • Przynieść Ci bułę?
  • Tak.

Przyniosłam kromkę chleba. Wtrząchnęła razem ze skórką. Pytam:

  • Chcesz parówkę?

Chciała. Ugotowałam i przyniosłam z kolejnym kawałkiem przysuszonej kromki. W związku z czym rano ogłosiłam, że kupujemy pierś i robimy kotleciki.
Na obiad zjadły całą 🙂
A ja noc w końcu przespałam. Tylko te francowate okruszki z poprzedniej nocy przeszkadzały :))


<><>

Zazdroszczę Łuczy beztroski jej snów 😉 Podczas kiedy ja dzisiaj w nocy uciekałam razem z Maciejem Dowbor z koloni karnej na pustyni (zastanawiając się jak mu powiedzieć, że mam dwójkę dzieci, a z trzecim jestem w ciąży, a ich ojcem jest wilk), Łucję odwiedziły elfy i Dzwoneczek :))

Wiosła, wiosła

Przyjechał canoe team z Portugalii.  Panny jak panny, nie dość że typ południowy,
to przymięśnione, ale los hombres… Ło matko ;)) No i siedzą w stołówce i
strzelają tymi ciemnymi oczami… I weszły gimnastyczki… I oni oniemieli 🙂 Te gimnastyczki to
zresztą nie tylko im na wyobraźnię zadziałały. Posłuchałam fragment rozmowy
chłopaków z tej super kolonii, gdzie dzieciaki śmigają na nartach wodnych. Ile
oni mogą mieć lat? 12?
  • Ta jedna jest podobna do Joanny Krupy. Z
    twarzy.
Skąd taki dzieciak btw. zna takie gwiazdki??
Zakładam, że znalazł jakiegoś świerszczyka ojca… No bo innego rozwiązania nie
widzę.
 <><>

Babcia i wnuczka:

  • Karmisz łabędzie Lilu?
  • Nie. Kaczki. 🙂
 I Łucza z wodną lilią wyłowioną przez dziadka. Tym co
nie pamiętają przypomnę, że to jej liściu siedziała Calineczka uwięziona przez
ropuchę. Dziadek wyrwał płynąć kajakiem. Początkowo miała półtora metra łodygi,
ale Łucza skróciła 🙂

Rowery wodne dwa

  • A kto tak połamał tę szyszkę?
  • Dziadek pokazywał nam jak je wiewiórka Rutka.

Nowe słowa Lili: most i pomost 🙂

Podsłuchane na recepcji, gdzie teraz na kanapie łapię Hot-spotu fale:
  • Nie ma wolnych miejsc. Do końca sierpnia. :))

Za chwilę wjedziemy do królestwa elfów

– Łucja do tatina wiązącego ją na rowerze; droga przez las, wzdłuż jeziora.

Zostałyśmy same z dziadkami. Diabli ruszył do domu. Czyli przerwa w wieczornym opowiadaniu bajek o Alibabie, który chciał kupić mamie lustro i tacie kolorowy telewizor do oglądania meczy czy o syrence Amberce, która zakochała się w rybaku Tomaszu (wszystkie licencia poetica Diabla 😉 I kontynuując cykl nocne rozmowy, fragment części dla dorosłych 🙂

  • Pomyśl sobie facet wyrywa na dyskotece laskę, a to wioślarka.
  • No i co z tego?
  • On jest normalny facet.
  • No ale ona wie co bierze.
  • Ale ona może chciała takiego normalnego faceta.
  • No ok. Ale co on był w sweterku na tej dyskotece?
  • Nie.
  • No to jak z nim tańczyła, to czuła czy ma jakieś buły pod t-shirtem czy nie.
  • Nie o to chodzi. Może ona chciała takiego zwyczajnego faceta.
  • No i?
  • No i potem żaden przy niej kondycyjnie nie wytrzyma.
  • Przesadzasz.
  • Czemu myśmy nie zlikwidowali tej szczeliny między materacami?

PS. Słonek pamiętaj mi te papiren kurierem wysłać. Na poddaszu są 🙂

Co zrobić kiedy na „Bukwie” pada?

Na szczęście pada rzadko, a po tygodniu ponad 30-stopniowych upałów jeden dzień to nawet może 🙂 Na jutro straszą powrotem słońca. Dzisiejszy dzień zaczęliśmy jednak od basenu. Basen dobry: jonizowany, więc chlor towarzystwu nie przeszkadzał. Reflex made by glass, bo fotograf był na zewnątrz.

A potem tatin przejął aparat i ruszyłyśmy na "sesję" 🙂 Szkoda, że akurat deszczowo było, no ale może jutro poprawimy.

Tatin wymyślił cobyśmy "pozowały". Zaczęłam ja od próby jaskółki, no  potem już poszłooo.

No i zmiana turnusów. Niestety wyjeżdżają wioślarze… Buuuuu… A tak chciałam dziewczyno zdjęcie z nimi zrobić 😉 Zato przyjechali karatecy i chłopięcy obóz piłki nożnej. To drugie to prawdziwa stonka…

Tu się patrz, do tyłu łódki! Na swojego supermena!

Diabli, siedzący w tyle kajaka.

W większości  miejsc urlopowo-wodnych wychodzisz na plaże i widzisz ludzi "normalnych". Tatusiów z brzuszkiem, mamusie z rozstępami, babcie w stanikach od bielizny i spoconych wujków. Tu tego nie ma. W związku z czym, ponieważ są sami nad-ludzie, widzisz jak wiele musisz zrobić ze swoim ciałem… Pisałam już, że kupię sobie te buty nike-a, które same walczą z cellulitem? 😉 Sporty wodne kształtują sylwetkę tak, że biodra są wąskie, uda umięśnione, a klatka piersiowa rozbudowana. Polskie trendy związkowe powodują, że przyjmowani są tylko wysocy. Mamy więc smukłe dziewczyny o nienagannych sylwetkach i młodych bogów, o których Lutka mówi, że ona tu przyjechała sobie popatrzeć.

Spróbuję Wam co nieco upolować aparatem, ale mój obecny ma trochę za krótki obiektyw :/ Więc zbliżenia z oddali nie wychodzą. Na razie polecam spojrzeć na Youtubowe filmiki jak wygląda wiosło i kajak. Podstawowa różnica to oczywiście ilość wioseł 😉 Wiosłujemy dwoma, a na kajaku czy kano machamy jednym :))

  • Zobacz Łuka, jakie przyjemne są te wodne sporty.
  • Całą zimę muszą pracować na siłowni, żeby kilka tygodni latem popływać.
  • No ale takie zapasy to cały rok w tym talku się przewalasz.
  • To fakt.
  • Wiosła to chyba też nogi rozwijają?
  • Głównie nogi. Rękami tylko nadajesz kierunek. Cała siła to jest ten ruch wytworzony przez stołeczek.

Kaczki na pomoście

Dzieciaki mają niesamowity talent do anektowania  przestrzeni. Dlatego wakacje w domkach kempingowych są zawsze dobrym pomysłem. Od razu wiedzą gdzie stołówka, gdzie jezioro, gdzie się karmi kaczki, a gdzie chodzi na basen. Lila sama pokonuje całkiem duże odległości (bo np. ruszyła w podróż z plaży do domku by się wysikać 🙂 A Łucja zawiera znajomości z młodymi wioślarkami obok. Wypoczynek w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich ma jeszcze jedną zaletę: jest tutaj dość ostry reżim. Nie ma pijanej młodzi, trener kontroluje, żeby wszyscy położyli się spać po 23-ciej i nikt się nie wyłamuje skoro o 7 rano trening na przystani.

<><>

Łucja poszła do domku obok 🙂 Rozsiadła się wśród dziewczyn i opowiada. Ja nie wiem po kim ona taka towarzyska (btw). Mija druga godzina a one cały czas słuchają… Zapuszczamy raz po raz żurawia, ale nie słychać o czym mówi :/ Mówię do Diabla, że chyba doszła do jakiś pikantnych szczegółów naszego pożycia skoro ma taki posłuch… Wieczorem ją podpytuję:

  • Łuczku, o czym opowiadałaś dziewczynom?
  • Opowiedziałam im moją historię.
  • Którą?
  • No wiesz, przecież Ci ją opowiadałam.

:/ A ja nie wiem którą :///

Wszystko było by pięknie gdyby nie te cholerne F16

– Lutka. O samolotach z okolicznego Drawska. Btw. zauważnie takiej rakiety wymaga pewnej umiejętności. Jak słyszysz huk to musisz się patrzeć w przeciwległym kierunku bo tzn. żę samolot już był 😉

Rekreacja. Co roku jak tu jesteśmy patrzymy na obóz sportowy dla dzieciaków 12-14 letnich. Jest naprawdę świetny. Dzieciaki jeżdżą na nartach wodnych, mają pianki, pływają, grają  w tenisa, jeżdżą na rowerach i kajakach. Mam nadzieję, że panny będą chciały na coś takiego pojechać. Mamy z Diablim takie pogadanki, że są umiejętności, które w życiu się przydają. Nie to, że są potrzebne do życia, ale ich brak czyni Cię w pewien sposób… niepełnym. Jak ich nie umiesz to nikt nie patrzy na Ciebie jak na coś egzotycznego, czy szczególnego, ale czyni z Ciebie ciamajdę.
Na tej liście na pewno są:

  • pływanie,
  • jazda na rowerze
  • prowadzenie auta

Jeśli ponadto utrzymasz się na nartach wodnych i umiesz trzymać wiosła na pewno Ci się to towarzysko przyda. Jak każda umiejętność. Tak mi się marzy, że dziewczyny będą umiały wszystko :))

Duma i władza nie idą w parze

Nawet dobrze się to oglądało. Ten Hugh to zresztą całkiem przystojny gość ;)) A musiałam coś sobie do prasowania włączyć, bo choć duchota nie słabnie góra prania sięga sufitu… A musimy się zapakować bo jutro wakacji ciąg dalszy. Diabli się wprawia w klimat wodny z dziewczynami na basenie a ja kompletuję qpki ubrań do zabrania. Pojezierze Drawskie. Wyjazd jutro pewnie w okolicach siódmej rano. Chciałabym, żebyśmy po drodze zahaczyli o Gniezno, albo Biskupin, żeby rozbić na części taką długą trasę, ale jeszcze nie pokazałam Diablowi jak to na googiel map wygląda.
Lapa biorę,  do jakiegoś hot-spota się czasem przytulę, więc wpisy (choć rzadsze przez najbliższe dwa tygodnie) będą! 🙂