– Łucja
Niesamowita ta dziecięca potrzeba odkrywania, nie? Tak sobie ten mały człowieczek zmyślnie systematyzuje i porządkuje otaczający świat. Dorosły by powiedział: Po liściach widać, że już jesień. A one o kolorach liści… Nigdy nie uważałam się za jakąś wielką fankę macierzyństwa, ale jak trafiam na kogoś u kogo takie magiczne dziecięce stwierdzenia wywołują jedynie potok opowieści, nie skierowanej do dziecka, o fotosyntezie to mnie to zdumiewa. No i jakoś tą refleksją postanowiłam się podzielić z mężem:
- Nie jestem jakąś zaślepioną własnymi dziećmi matką…
- Ależ jesteś.
- Wiesz, tęskniłam za Tobą.
- Nieprawda, jeździłaś sobie po meczetach i było Ci dobrze.
- Ale za to jak to dobrze brzmi, że tęskniłam. 🙂
