Arbuzik

Strasznie mam zawalony ten tydzień… Wiem, ZNOWU…. ALE udało się zakończyć sprawę z autem! Wymienili mi jedną uszczelkę oraz nakrętkę przy wentylu, która się wykrzywiła i uruchamiała kontrolkę ciśnienia w oponach (znalazłam nowy-tańszy warsztat do wymiany opon i tam doszło do usterki). Chłopaki ZNOWU umyli mi auto na zewnątrz i w środku, a na wieść, że po odbiór przyjechałyśmy z Lilą na rowerach, wprowadzili auto na halę, bo zaczynało mżyć. ŻEBYŚMY mogły na sucho załadować dwukołowce. SUPER.

Byłam też z Lilką u fryzjera (z Łucją idę w poniedziałek) i włosy zostały radykalnie (15 cm) ciachnięte. Ona ma je TAK gęste, że powstaje mega szopa na głowie! W pamięci mam wydarzenie sprzed kilku dni, kiedy panna stoi przede mną o tej drugiej w nocy, zaraz zemdleje, bladej buzi w ogóle nie widać, a czarne źrenice wypełniły całe oczy. Żywy chaos. No i wczoraj w jej włosach zamieszał….ŚLIMAK. Moja to wina, bo wysiadałyśmy w krzaczorach (ona w tych większych) i tam taki baby-ślimak się jej przyczepił.. Był na włosach jakieś cztery godziny zanim go zauważyłam! Otrzymał imię Arbuzik, został nakarmiony arbuzem i rozpuszczonymi lodami i matka LILIANA zaniosła go w miejsce, gdzie go nikt nie rozdepcze. Arbuzik był naprawdę wyścigowym ślimakiem, więc jest to dziwne, że tyle czasu był nie odkryty…

Kudły i loki JUTRO rano powstaną no nowo!
  • Wiesz mamo, powiedziałam Oli o Arbuziku. Ona się brzydzi owadów, więc to była dobra historia.
  • Powiedziałaś jej, że to wina Pani Matki, która kazała Ci wysiąść w krzaki, co jest zresztą zagrywką bardzo w stylu Pani Matki? Źle mu u Ciebie nie było. Kilka godzin przesiedział na Twojej głowie.
  • I zupa ogórkowa mu smakowała.
  • Mhm. Ty to jedzenie masz wszędzie jak jesz… Dobrze, że go nie zjadłaś!
  • Skąd wiesz, że był tylko jeden?