Polskie lato smakami stoi!

Łucja mi opowiadała, że na jej tik-toku jedna panna wkleiła zdjęcie talerza na którym była: fasolka szparagowa z bułką tartą, młode ziemniaki i ogórki ze śmietaną. I podpisała to pytaniem: CZY Wasza mama też w kółko robi takie obiady w lecie? Bardzo fajne! Strasznie to jest miłe, że żyję w pokoleniu matek, które potrafią odpuścić. Nie to, że było MI źle jako dziecko, ale obiad był zawsze dwudaniowy. I doceniam, że Lutka tak robiła, ale była chyba nieźle tym urobiona. Teraz też już częściej odpuszcza, ale u NAS w domu obiady dwudaniowe raczej NIE bywają. Czasem jest zupa i wczesna DUŻA kolacja na ciepło. Albo po prostu danie główne TYLKO. Albo obiad, który w ogóle nie wygląda jak tradycyjny obiad, bo zawiera fasolkę, ogórki i ziemniaki. Albo bób, smażone cukinie i ryż. Zaszalałam dziś na rynku, więc szykuje nam się kolejna DZIWNA uczta… Ale mamy i czereśnie, i maliny, ogórki, bób, kwiaty cukinii, czarne jagody i jagody kamczackie… Są też ziemniaki, ale na obiad chyba i tak zrobię klasyka, czyli makaron z truskawkami. Jedliście odmianę poziomkową? PYSZNA!!!

Widzę światło w tunelu brudów wakacyjnych, mam wrażenie, że na podłodze nie chrzęści JUŻ nadmorski piasek, wysypujący się z każdej torby, a wczoraj odkryłam, że mamy jakieś kupony do kina. Przeglądałam więc z dziećmi ramówkę, lecz o ile nie wrzucą znowu Cruelli w któryś dzień, to pierwszy film, który chcemy zobaczyć jest we wrześniu – Venom 2, a później w październiku Diuna!