Cnót szukanie

  • Mdleje Pani? – zawahała się pielęgniarka szukając żyły.
  • Od 10 lat nie.
  • To wbijam!

Rano, w ramach zdrowotnego przeglądu, dałam sobie pobrać krew, a potem pojechałyśmy z Łucją złożyć papiery do szkoły. Oryginały świadectw i kartę zdrowia. Szkoła nam się podoba. W pierwszej chwili, po ogłoszeniu wyników, byłyśmy NIEzdecydowane… Bo chociaż w rankingu wysoko, to DALEKO… Gugiel mówił, że dojazd to 1,30h, albo nawet godzina,40. Czyli na dojazdy schodziło by pannie 3 h dziennie. Za dużo. Ale Łucja już wynalazła trasę godzinną, a jest to czas, który zakładałyśmy, że na DOJAZD będzie potrzebny. Poza tym MOŻE ruszy nowa trasa, bo jest takie zapotrzebowanie. Szkoła jest w obszarze zalesionym (ze wsi na wieś 😉 i pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Klasa, do której dostała się Łucja jest najmocniejsza, z najwyższym wymaganiem punktowym. Wos-Geo-Angielski. Jako drugi język wybrała rosyjski, a to dlatego, że TEGO języka po prostu mało gdzie uczą. Zajęcia językowe są międzyklasowe i wybór był spory: mogła kontynuować niemiecki, albo rozpocząć hiszpański. Lecz wracając do domu będzie mijała niezłą szkołę hiszpańskiego i najwyżej tam rozpocznie naukę na drugim roku. Nie wybrałyśmy czy religia, czy etyka, bo cały czas nie ma orzeczenia rządowego, czy dzieci muszą coś wybrać (jeśli NIE muszą, chętnie ją zwolnię z obu, to będzie miała MNIEJ lekcji).

Może trzeciego sierpnia sprawdzimy CZY da się ją gdzieś przenieść, ale NIC na siłę. Szkoła może być. Lubię zresztą, jak wiecie, podejmować decyzje nielogiczne i niepopularne. Ostatni będą pierwszymi/Czarny koń zawsze wygrywa/Itd. Ach, no i co tu kryć, jakaś na razie jest katastrofa z tymi szkołami, Znamy dzieci, które się NIGDZIE nie dostały, a to naprawdę nieźle przygotowane, ze stypendiami i konkursami dzieciaki.

A cnoty? Kojarzycie ten trend z netu, że uczy się psa, żeby szukał cnót niewieścich? Szukaj- szukaj! No więc, Bibi NIE szuka. Stoi i warczy :DD Za to Miaustra przynosi nam myszy. Pierwsza czekała na nas po powrocie ze Śląska, na środku domu, ale TERAZ, co wieczór przynosi kolejną. Mam nawet plan, że będę zamykać „kocie okienko” na noc, bo jeszcze pewnego razu obudzę sie z takim DAREM na poduszce…