W Caracas za dużo się nie dzieje.

-„Fortezza” na HBO. Nawet nieźle się to oglądało.

Czas bez dzieci jest oczywiście wypełniony po czubek! Zmieniam pościel (brudną już wywiozłam do pralni), sprzątam, piorę i umawiam wizyty lekarskie. Jutro rano mam dwie teleporady i na jednej chcę otrzymać skierowania dla mnie na badanie krwi. Wszystko sobie sprawdzam regularnie, ale taką krew to badałam ze 4 lata temu… Byłam na rynku i kupiłam sąsiadom jagody i maliny za tę opiekę, którą objęli mojego kota, gdy mnie nie było. Podskoczyłam też do jednej galerii handlowej z wyprzedażowymi zwrotami (Łucja nie trafiła z rozmiarem jeansów). Odkryłam tam, że mamy już pogłębienie wyprzedaży, więc może w czwartek (w środę wieczorem towarzystwo wraca) pojadę TAM z dziewczynami? Złożyłam wniosek o paszport (chciałam to zrobić w czerwcu, ale okazało się, że w urzędzie są zapisy i pierwszy wolny termin miałam na TERAZ). Z minusów NIE mogę znaleźć wypisu Łucji ze szpitala, a jest mi potrzebny – nie wiem gdzie ja to mogłam rzucić :/ Ach, no i może zaraz trawę skoszę? 🙂

UP DATE: nic nie skoszę, bo przedłużacz do kosiarki nad morzem!!!!

Wirująca Lil.