I znowu upał

Zaczęłam oglądać serial Luther. Trochę mnie przeraziło, że to AŻ pięć sezonów, ale sezony są po 4 odcinki, więc luz. To serial kręcony przez BBC, więc jak chcecie podszkolić angielski to aktorzy mówią wyraźnie i baardzo po brytyjsku (daleko mu do Fall i Detektywów, ale ma swoje plusy). Jest tam niezła akcja z ziewaniem. O tym ziewaniu rozmawiałam w szkole z taką babeczką od metodyki i ona powiedziała, że NIE odziewują schizofrenicy i osoby, o których może ona wystąpić. No i tak prasuję te ubrania (cały czas przerabiam wyjazdowe, ale piorę też śpiwory i koce, więc przyspieszyć nie mogę bo gdzieś to musi schnąć) i w serialu taka sytuacja: jest babka, która jest mega inteligentna i przesłuchują ją w sprawie morderstwa jej rodziców. Śledczy w pewnej chwili się przeciąga i ziewa, po czym mówi: Przepraszam, źle spałem. Muszę się napić kawy. Przynieść też Pani? Ona odpowiada, że poprosi o herbatę. On wychodzi i mówi do ludzi przed salą przesłuchań: To ONA. Nie odziewnęła. Itd. Więc jeżeli chce się skądś wywinąć… ZIEWAMY!

Niedziela, zaraz jedziemy do dziadków, właśnie zagoniłam dzieci do ubrania się i wcisnęłam w Mieszka elektrolity. Gość mi pisał mi (jeszcze z nad morza), że ma skurcze łydek i zanim do wrócili ja pojechałam po poradę do apteki. Tam farmaceuta doszedł do wniosku, że to odwodnienie i potrzebny jest magnez i elektrolity. I to drugie, nawet o smaku bananowym, jest naprawdę obrzydliwe….

Muzeum Solidarności – sala przesłuchań