„Gorący” temat

W ramach poszerzania wiedzy o Australii pojechaliśmy na specjalne zajęcia! Super, super, super! Będą jeszcze fotki, więc temat wróci, a na razie to co mam. Oglądając pokaz slajdów douczyliśmy się więc co nieco o tym niezwykłym kontynencie (np. najdłuższa autostrada, najdłuższy płot broniący stada owiec przed psami dingo i różowe jezioro). Pamiętacie, że stolicą jest ani nie Sydney, ani Melbourn, lecz Canberra? Oba te miasta nie mogły się dogadać, które jest ważniejsze, wiec pomiędzy zbudowały trzecie, gdzie postanowiły umieścić ośrodek władzy. A czy wiecie, że słowo kangur oznacza „nie rozumiem co do mnie mówisz” po aborygeńsku? Tak odpowiadali rdzenni mieszkańcy na pytanie: Co to za zwierzę? No i jest tam teraz gorąco, chociaż od trzech dni pada. Pożary w Australii, podobnie jak na Syberii, są co roku, ale tegorocznym ewenementem jest, że były tak blisko ludzi, w części nie tak pustynno-stepowej. Plus: lato w Australii potrwa jeszcze dwa miesiące!

I malarstwo kropkowe. Z określonymi zasadami, symbolami i kolorystyką. Wiecie, że tam nie maluje się krajobrazów?? Stosując tę technikę ozdobiliśmy bumerangi. Rzucić się nimi NIE da, ale z tyłu mają magnesy, więc możemy je sobie powiesić na naszej zawalonej lodówce! Psst: jak dokleję po jeszcze jednym MAGNESIE to będą się trzymać RÓWNIEŻ na szafie dziewczyn i wtedy je przewieszę! Panny chcą byśmy adoptowały koalę (tak wirtualnie można pomóc zwierzakom) i jeśli rozgryziemy stronę, do której mamy linka, to pewnie to zrobimy! 🙂 BYŁ też pewien pedagogiczny sukces!!! Na ostatnich wspólnych zajęciach warsztatowych Łucja odmówiła współpracy, bo ona NIE jest dzieckiem. A tym razem zarejestrowałam ją jako… osobę DOROSŁĄ. Czyli dwóch opiekunów i dwójka dzieci 🙂 Fortel zadziałał i panna NIE tylko zachwycona pomagała, ale co więcej: stworzyła własny bumerang!… Chyba najładniejszy z tych które dziś wykonaliśmy!

<><>

Rozmawiałam dziś na parkrunie z jedną 19-latką. Tydzień temu mnie zaskoczyła, że jest taka duża (w sensie lat). Jej mama, która też biega, powiedziała do niej: Chodź ze mną na basen, dam Ci później auto! I się zainteresowałam, dlaczego ma dawać auto nastolatce 🙂 A tu prawie 20-latka! Dziś była bez mamy i zapytałam ją o to prawo jazdy. No bo już tak myślałam, kiedy Łucja będzie robić. Chłopaki u niej w klasie będą robić w tym roku prawko na skuter, ja myślę, że skuter to nie, ale auto to musowo. Sprawdzałam ceny i chciałam ją podpytać gdzie robiła i czy było trudno. Zdała za czwartym razem, ale zdała, ale co ciekawe, TERAZ będzie robić prawko na przyczepę, żeby konie na Mazury wozić!!! Bo jak wozi końską taksówką, to są bardzo wysokie koszty! Stała obok mnie taka inna znajoma i mówię do niej: Ewa, też Ci się wydaje, że my to w tym życiu NIC nie zrobiłyśmy? 🙂 No i pośmiałyśmy, że tak. Niesamowite jest to pokolenie!