wciąż po kanałach..

Szczygieł fajnie ostatnio pisał o czytelnictwie w Czechach. Otóż przeciętny obywatel tego kraju czyta 17 książek rocznie. 17!. U nas za aktywnych czytelniczo, uważa się tych, którzy przeczytają DWIE. A tam 17! Mało tego: księgozbiory są przekazywane z pokolenia na pokolenie, biblioteki pękają w szwach, a każdy dom jest tymi książkami zawalony. Wow… Tym niemniej jednak, ja postanowiłam NASZĄ kolekcję przerzedzić. Brak regałów, brak przestrzeni i tyle… Raz na jakiś czas wynoszę do biblioteki moje książki, a tym razem poprosiłam Łucję o przegląd tego co mają ONI. Doszło im sporo na święta i też się to nie mieści. Wybrała książki, które przeczytała i ją nie porwały. Oraz nie ma sensu, by przekazywać je młodszemu rodzeństwu. Wylatuje Bystrzak, Księga strachów Nienackiego, Sekret Wielkiego Mistrza, Piaskowy Wilk i dwa tomy Meto. Ja dorzuciłam Mroczną Materię czyli thriller o równorzędnej rzeczywistości. Męcząca była ta książka i miała w sobie sporo za dużego napięcia… Ostatnie 50 stron chciałam tylko ją skończyć, zamknąć i więcej nie otwierać. Z pokoju Mieszka wypadają również książeczki do nauki czytania. Poziom I już od jakiegoś czasu jest u młodszej siostry, a poziom II i III (czyli to co zostało i jest na fotce) dołączą do niego w środę.

<>

Nowy tydzień otworzyło moje odczulanie. Alergen już we mnie krąży a wracając rano ze szpitala kupiłam pieczywo dla dzieciaków do szkoły. Łucja ma dziś ważny sprawdzian z niemieckiego -wczoraj wieczorem się uczyła i przepytywała ją Lilka, która przy okazji ten niemiecki też już łapie 🙂 W tym tygodniu w planach wyprawa do kina i do muzeum! Natomiast wczoraj byłam z dziadkami na wystawie o Disco-Polo. Właściwie to nie była jedyną, na którą dotarliśmy, a o TEJ Wam opowiem. No bo Disco-Polo podobnie jak Jeleń na Rykowisku stały się częścią pop-kultury i doczekały się muzealizacji. Można było posłuchać i przejrzeć kalendarium; były relikwie tego nurtu: pierwsze płyty i stroje i wywiady nagrane pierwszymi kamerami… Osoba, która mnie mi tą wystawę polecała, mówiła, że w DOMU miała zakaz słuchania takiej muzyki. U mnie zakazu nie było, ale TEŻ nie słuchałam. Niemniej jednak KOJARZĘ. Tak jak 90% Polaków, gdy leci to wiem jakie BĘDĄ słowa… Była sekcja o Shazzie, bo traktuje się jako feministkę. Jako pierwsza zaczęła mówić-śpiewać o pragnieniach i fantazjach kobiet i chociaż miała fatalny wokal to było bardzo silną oraz sensowną osobowością (prawdziwie przyjaźnił się z nią np.młody Beksiński). Było Mydełko Fa i Boysi! I mi i dziadkom się podobało! 🙂