Może i żyrafa jest bez sensu, bo ma nogę zamiast głowy, ale ją stworzyłem i mi się podoba!

-Steve Buscemi jako Bóg, tłumacząc swojemu starszemu rodzeństwu, dlaczego JEGO planeta jest wspaniała. „Cudotwórcy”

Mieliśmy rocznicowego parkruna, na którego zabrałam dzieci. Swojego pierwszego pobiegł Mieszko (on tylko kilometr), Lila zrobiła 2 km, a Łucja (brawo!) odfajkowała wolontariat. Bibek się wytarzał. W jakimś g. Skażony pies (CAŁY BOK był w INNYM kolorze) pobrudził wszystkie inne psy i śmierdział TAK, że nie dało się tego wytrzymać. Zużyłam cały zapas mokrych i suchych chusteczek z auta i resztki zapomnianych wód mineralnych, które poturlały się pod siedzenia. Były ciasta (głównie wegańskie), kawa, herbata, ale nic nie zjadłam, bo śmierdziałam… Oczywiście wytłumaczyłam wszystkim, że to JEJ wersja obchodów i TO ta międzygatunkowa atmosfera tak na nią wpłynęła. Że odświętowała pozbywając się hamulców i uprzedzeń… Fotki będą, a na razie niżej wykąpany i OBRAŻONY Bibek!

Dzisiaj dzieci z tatą, Mieszko obchodzi kolejną turę swoich urodzin (zażyczył sobie WŁASNY pop-corn przy kolejnej wyprawie do kina oraz kod do gry), a ja ponad-planowo posprzątałam auto! Bibek został wrzucony do wanny zaraz po powrocie i mam sporo śmierdzącego prania… Nie odbędzie się w tym roku wiosenny bieg, w którym zawsze biegałam, więc przeglądam inne… I taka właśnie jest ta sobota! 😀