Jeżowe lato

Mamy taką grupę lokalną grupę dyskusyjną obejmującą 4 pobliskie ulice. I świetnie nam się ostatnio rozwinął wątek o… jeżach. Jakoś jest ich wyjątkowo w tym roku dużo. Najpierw koleś wkleił zdjęcie ze swojego ogródka, gdzie przychodziła samotna jeżyca, a od kilku dni przyprowadza swoje dzieci 🙂 Potem ja wkleiłam mojego jeża, który przychodzi od tygodnia i wtrzącha kocie jedzenie, które wystawiam na noc dla Klarensa. A potem okazało się, że prawie każdy w ogródku ma jeża 🙂 I przyłażą na kocie jedzenie. Czy to chrupki, czy resztki saszetek. Rozmawiałam o tym z Lutką i okazało się, że ona ma TRZY jeże. I że tak głośno fukają, że aż czasem chodzi sprawdzić, kto to ten hałas robi. Btw. ten co do mnie przychodzi, to jest ok.23-ciej i też rumor jest taki, że czasem sprawdzam, kto to się tak tłucze. A to ON! Włazi do tych misek, mlaska i fuka!

Ogródek sąsiada:

Moja nocna straż:

<><>

Ciasteczkowy to człowiek z ADHD i pojechał coś tam załatwiać. Po drodze ma zajrzeć na rynek i kupić szpinak oraz truskawki. Ja też podskoczyłam do sklepu. Zakupy to rzecz nudna, ale życiowo konieczna. Jak to zabawnie napisały chłopaki z Make life harder:

„Robienie zakupów jest jak mycie nóg – nudne i strasznie męczące. Wie o tym każdy, kogo stara poprosiła kiedyś, żeby na chwilę przestał grać w grę i zszedł na dół do warzywniaka po przecier pomidorowy i 25 kilo ziemniaków. Ale zakupy to nie tylko wielka dziejowa niesprawiedliwość, to przede wszystkim pot, krew i wrzynające się w ręce siatki pełne dżemów. […] Alternatywa dla zakupów wydaje się oczywista. Zrobić wszystko samemu w domu. Ale każdy, kto kiedyś próbował na szybko zrobić na chacie czekoladę z bakaliami dla niespodziewanych gości – wie, ile jest jebania się z uprawą drzewa kakaowca w doniczce na parapecie.”