Randka Nr2

Pamiętacie jak półtora miesiąca temu byłam na randce? No, to idziemy dziś na kolejną. No dobra, nie drugą, bo po drodze się parę razy spotykaliśmy. Ale drugą UBRANĄ 🙂

Co Wam mogę o nim powiedzieć?… Hmmm… Dwie rzeczy, które rzucają się od razu w oczy, to że jest starszy (ponad 10 lat) i wielki (prawie 2 metry, bez dwóch centymetrów:) Jest przystojny i świetnie ubrany. Ma dużo włosów, ale większość jest siwa. Zmarszczek też ma sporo. Nie ma żadnych tytułów naukowych, nie jest obrzydliwie bogaty, ale podobnie jak ja, był obrzydliwie samotny. Ma dorosłego syna i wnuczkę. I wnuczka w drodze. Ma też płaski brzuch i sporo mięśni (kiedyś grał w siatkówkę). Nie są to oczywiście mięśnie jak u 20-latka, ale i tak jak pochyla się nade mną to czuję się jakbym leżała pod wielkim parasolem. Jest bardzo spokojny i bardzo pozytywny. Nie wiem jak to dalej się rozwinie, ale dobrze mi tak jak jest teraz. Przede wszystkim przestałam wysyłać bazylion sygnałów na prawo i na lewo. Źle się czułam w tej aurze desperatki, a teraz się tak wyciszyłam. I jest do dla mnie lepsze.

Dzieci nic nie wiedzą, chociaż Łucja się domyśla. Miałam z nimi pogadankę, że może ktoś się pojawić, ale na nic to w naszym życiu nie wpłynie. On sam uważa, że wpierw będę GO musiała zaprosić PRZY NICH na kawę, żeby „nie miały szoku”. Nie wiem czy trzeba, aż tak osłonowo je traktować, ale podoba mi się, że myśli o takich sprawach.

Kolejny wpis w niedzielę. PO RANDCE. Napiszę Wam jak „Mumia”, bo chyba pójdziemy na nią do kina. Może jutro? A potem możemy na jakiś spacer? A może znowu będziemy planowali wakacje? 🙂