deszczowo

Pamiętacie jak dwa tygodnie przed komunią Lilki poszła pralka? A AGD lubi u mnie parami chodzić… Wczoraj jak wróciliśmy okazało się, przestała działać jedna płytka w kuchence. W sensie palnik. I to ten o największej mocy. :/ Pomyślałam: ok, mamy lato, dam radę na trzech, a tym pomyślę na jesieni. Aaale, dziś jak odwiozłam Mieszka to w międzyczasie zwariowała zmywarka i wodę wypompowała na podłogę w kuchni :/ Hydraulik już wezwany, zgodnie w warunkami ubezpieczenia ma przybyć w ciągu 7 dni, więc chwilowo w domu jest bardzo roboczo. Umyte naczynia układam na stole, lecz mam wrażenie, że wszystko jest jakieś… niedomyte :/

Martwimy się tym? Nie. Zawsze jest tak, że ta lawina różnych niemiłych przypadków poprzedza coś dobrego. Jak Łucja miała się urodzić, to wszystko się też rozwalało. I później też kilka takich sytuacji było. Ying-Yang. Natura szykuje się do równowagi. I tego się trzymajmy 🙂 Będzie przełom. I wcale nie chodzi o pierwsze TRZY słoiki dżemu z truskawek. Tak dużo kupiłam ich na imprezę, że było nie do przejedzenia. Więc wczoraj zabrałam się za   przetwarzanie!

<><>

Zajrzałam do mojej ulubionej apteki po kolejną porcję leku na zapalenie pęcherza. Aptekarz się zdziwił:

  • Ale Pani ostatnio już kupowała!
  • No kupowałam, ale brałam przez dwa dni, a potem wszystko przeszło. I odstawiłam.
  • To trzeba przez 6 dni, żeby nie wróciło.
  • Wiem, wiem. Teraz będę mądrzejsza.
  • A może coś do nasiadówek?
  • Boję się, że nie ma takich dużych miednic, w które bym się zmieściła :)