koniec z przedszkolem?

Na to wygląda 🙂 Dziś było uroczyste zakończenie, jutro jeszcze go wysyłam, żeby mi się nie plątał pod nogami na zakończeniach roku u dziewczyn, ale to już koniec. Po wakacjach Mieszko idzie do szkoły i kończy się  moja wieloletnia przygoda z tą placówką 🙂

Bardzo mieliśmy fajne przedszkole. Cudowni byli rodzice i wspaniałe były panie. Budynek był nowy i czysty, a kuchnia była przepyszna. Dzieci lekko przechodziły okresy adaptacyjne, z przyjemnością wracały po wakacjach i naprawdę lubiły tam chodzić. Przedszkole było malutkie, tylko trzy grupy, bardzo tanie, bo gminne oraz mocno przez gminę datowane (i angielski i korektywę i zajęcia z muzyki mieliśmy za darmo) i z ogromnym rozmachem. Przyjeżdżały do nich teatrzyki i często mieli koncerty. Mieli mnóstwo wycieczek, przyjeżdżali do nich pisarze i poeci związani z literaturą dziecięcą, no i nie bez znaczenia były też częste odwiedziny strażaków. Przyjeżdżali czerwonym wozem i robili im próbę fałszywego alarmu 🙂 Ależ przygoda!

Na zakończenie był występ dla rodziców, były wierszyki i tańce. Mieszko na zdjęciach jest taki osowiały, bo wczoraj późno położył się spać, a dziś panny wstawały za 20-ścia siódma i on wstał razem z nimi. Fotoksiążki się podobały, choć oglądali głównie rodzice, bo dzieci zajęte były wyjadaniem słodyczy (serniczek upiekłam ja 🙂

W przedstawieniu Mieszko był lekarzem. Miał moją koszulę, słuchawki i miksturę „Grzecznolin”, którą zrobiliśmy wczoraj (słoik z pogniecioną bibułą).

<><>

Dziś również ostatnie zajęcia z projektowania i z pianina. Panny zrobiły dla Norberta breloczek 🙂 Zbudowały GO z klocków. Gość był zachwycony 🙂 Największy problem mieliśmy z włosami, ale idealne okazały się Harry Pottera 🙂 Tak wygląda pan od pianina: