
Przygotowałyśmy wczoraj Grę Terenową na sobotnią imprezę. Każdy uczestnik zabawy dostanie kolorową kartkę A4, na której będzie wydrukowana mapka (gugiel map z zaznaczonymi punktami) i zagadkami do każdego punktu. Goście mają przybyć na rowerach i trasa obejmuje różne punkty w okolicy.
- Bardzo niebezpiecznie i baaaardzo elektrycznie! Tu zasilany w prąd jest całe osiedle!
- Ambasada, ale nie państwa, lecz pewnego miasteczka…
- Na końcu owocowej ulicy rosną maliny i jeżyny… Sprawdź czy zaczęły już dojrzewać!
- Lubisz się tam bawić, ale to nie jest klasyczne miejsce do zabawy. W tym miejscu można zbierać grzyby.
- Tylko tak przejdziesz rzekę suchą stopą.
- Skąd biorą się jajka? Te dziwne fabryki jajek chyba wiedzą, gdzie schowany jest… klucz!
- Zanim pójdziesz na Kasztanową, idziesz do szkoły na…?
Rozwiązania to most, lasek przy placu zabaw, oddział szkolny dla zerówek, działka, gdzie ktoś hoduje kury, dyspozytornia prądu, itd. W każdym z tych miejsc będzie ukryty klucz, zawinięty w czerwoną bibułę. Dla niewtajemniczonego ma to wyglądać jak śmieć i NIKT nie powinien tego ruszyć. Water party w wersji basenowej chyba się nie uda, bo prognozy na jutro są niezmiennie deszczowe, ale przygotowałyśmy z Łucją plan B, czyli robienie pływających breloczków (takich jak tamte) i kolorowanie lakierami do paznokci mini deskorolek. I myślę, że będzie w porządku! Jako pamiątki z imprezy goście dostaną pinsy. Wczoraj wpinałyśmy je w tekturkę i podpisywałyśmy co dla kogo! 😀

<><>
- Mamo, a wiesz dlaczego mówi się, że ktoś śpi jak głaz?
- Dlaczego Mieszko?
- Bo kamień można schować do kieszeni, a głazu nie można ruszyć.
🙂
