GÓRY przybywam! [w domyśle góra-LE;)]

  • To całkiem świeże zdjęcie… Robiłam je zaraz po wakacjach, więc dlatego trochę inaczej wyglądam.

Skłamałam w urzędzie 😉 A wszystko po to, żeby przeszła moja fotografia, którą robiłam 5 lat temu. Bo zgodnie z przepisami nie mogła być starsza niż pół roku. A nie miało sensu robienie kolejnej, bo i tak zawsze wychodzę jak na listach gończych…

 

Wszystko załatwiłam. Na siłowni byłam 4x, poznałam zajęcia na trampolinach, zajęcia z obciążnikami na kostkach i nawet byłam na zumbie prowadzonej przez mężczyznę (wcale nie są lepsze). Może (MOŻE) pójdę jeszcze dziś wieczorem, ale kurtkę mam w pralce (powieszę ją na noc na piecyku), więc w sumie nie mam w czym wyjść. 2x zrobiłam sobie zabieg na stopy, kilka razy zabiegi na ciało, twarz, a nawet włosy. Zużyłam większość maseczek i peelingów jakie miałam w domu. Zawijałam się w folie i smarowałam gliną… I efekt jest! Zawsze powątpiewałam w skuteczność takiego domowego spa, ale dawno nie miałam tak dobrej cery. Byłam też u dermatologa i mam niezłą maść na jakiś tam powtarzający się skórny problem. Zrobiłam sobie paznokcie u nóg i złożyłam wniosek o dowód, bo przypomniało mi się, że stary jest ważny tylko do kwietnia. Zakupów spożywczych żadnych nie robiłam. Jadałam kasze z suszonymi śliwkami, z mięsnym wywarem, zapiekałam jaglankę, raz byłam  w sklepie po rybę, a raz upiekłam sobie szarlotkę, bo miałam dużo jabłek. Rozrywkę zapewniła mi wizyta w kinie, jedno spotkanie poza domem i książka.

Jutro rano jadę do dzieciaków. Nie lubię, NIE lubię się z nimi rozstawać i zawsze jestem lekko nabzdyczona gdy są gdzieś beze mnie. Przez ten tydzień uczyli się jeździć na nartach, jak widać są KOLEJNE medale i bardzo jestem z nich dumna. Poniżej macie kilka zdjęć z instruktorami 🙂

A tu widzicie jaka nonszalancja? Z JEDNĄ ręką na orczyku 🙂

Mam jeszcze dla Was bardzo specjalnego bacę… Sami rozumiecie, że za takim BACĄ to ja na koniec świata bym poszła owce paść 🙂

Wracam za tydzień w sobotę. Komp biorę, więc może po drodze uda mi się zrobić jakiś wpis, ale nie mogę tego obiecać na 100%, bo będę w strefie bez wi-fi. Jadę wyposażona w dwie kolejne książki dla mnie, zestaw zadań z matematyki, który mam wałkować z Łucją i stertę zaległych gazet, którymi będę wypychać buty by szybciej schły 😉 Zabieram też dodatkowe rajstopy, te które w międzyczasie wyprałam, no i odzież dla mnie.  A teraz ruszam z pakowaniem!

Tłustość pączkowatość

Uwielbiam ten dzień! 🙂 Właściwie to obchodzimy go huczniej niż Walentynki, a to, że go tak nie widać to chyba tylko z powodu braku gadżetów…Spróbujemy to za rok (23.02.17) nadrobić 🙂

PĄCZKA dostałam:

  • na siłowni
  • na stacji benzynowej
  • na kawie na której spotkałam się z Lutką (zamówiłyśmy kawę, a pączka do niej dostałyśmy 🙂

TRZY!!! Nie pamiętam kiedy dostałam TYLE Walentynek, pomijając te od dzieci 😉 Super taki dzień 🙂 Na stacji benzynowej była specjalna dziewczyna, która te pączki rozdawała. W białej kucharskiej czapce, w fartuszku, puchata, bielutka blondynka. Absolutnie rozkoszna. Weszła na stację ekipa z pobliskiej budowy (wiadomo po co) i ją ją zobaczyli to aż zaniemówili. I do tej żołądkowej KAŻDY też sobie pączka wziął. Wspaniałe. Słodki będzie ten salon samochodowy co go budują, że hej 🙂

<><>

W Chinach szykują się do Nowego Roku. Rok Małpy zaczyna się 8 lutego, a najważniejszym momentem jest Wigilia Nowego Roku, czyli 7 lutego. Impreza powoli się zaczyna rozkręcać, szykuję się i ja. W tym roku nie mam szklanych figurek małpek dla domowników, ale mam specjalną monetę. Małpa lubi złoto i pieniądze, był więc MUS by ją mieć. A co! 😀 Łatwe do zdobycia okolicznościowe monety z wizerunkiem małpy wypuściła Australia. Taką właśnie mam. Zamiast niej można nosić inną też monetę.  Wyjątkową monetę z wizerunkiem małpy wypuściła Białoruś. Białoruś ma bardzo piękne monety kolekcjonerskie, o krótkich seriach, ta akurat moneta jest wybita w srebrze wysokiej próby w mennicy w Kazachstanie.  Uganda też ma monety z małpami, Ghana, Bhutan i Somalia też; widzę, że Chiny również wypuściły 10 juanów z wizerunkiem tego zwierzaka. Wybierzcie sobie jakąś i również sobie sprawcie:) Łuskę karpia przecież nosicie? ;0

W życiu warto walczyć nie o to co chcesz, a o to czego POTRZEBUJESZ.

-Planeta Singli, ze zwiastuna w kinie

Nie przewidziałam, że środowe ceny biletów ściągną do kina szkolne zimowiska. Kłębiło się przed kasami, w kolejce po pop-corn i na parkingu 🙂 Wszystkie dzieciaki chciały sobie kupić DUŻY kubełek i przy każdej kasie stała wychowawczyni/opiekunka, która upewniała się JAKI CHCESZ TEN pop-corn oraz pomagała wysupływać kieszonkowe 🙂 Bardzo to wszystko było żywiołowe, pozytywne i zabawne. Lecz gdy weszłam do sali z filmem dla dorosłych, wszystko się ucięło… „Zjawa” z Di Caprio. Stwierdziłam, że to taki plastyczny film i że chcę go obejrzeć w wielkim formacie. I podobał mi się! Rambo zszywający sobie rękę przy Leonardzie opalającym sobie rany prochem to miękki Bolek. I w którymś już filmie było, że chowano się do wnętrz zwierzaka. W „Gwiezdnych Wojnach”?

<><>

Przypomniał mi się dialog z Lilianą sprzed tygodnia. Zapiszę go sobie, żeby mi nie uciekł.

Liliana ma zdawać modlitwy z religii. Uczy się ich sama i jakoś kolejne zalicza. Jedną próbowałyśmy uczyć się wspólnie, ale ona ma już własny system i woli sama. Raz na jakiś czas opowiada mi tylko o kolejnej rzeczy, którą zdała.

  • I wiesz, czasem mamy na lekcji modlitwę ciszy.
  • Jaka to modlitwa?
  • Taka, że każdy się sam po cichu modli.
  • Ale jakoś konkretnie o coś?
  • Każdy o coś swojego. O to o co prosi Boga.
  • Ty też się tak modlisz?
  • Tak.
  • A o co prosisz?
  • Nie mogę Ci powiedzieć.
  • Powiedz proszę. Dlaczego nie?
  • Bo to ma związek z Tobą.

Wszystko w środku mi zastygło. No, tak. Jest pierwsza trauma stylu życia jakie IM zgotowaliśmy…

  • Powiedz Liluś proszę. To ważne dla mnie.
  • Nie.
  • Nie będę zła. Będę wiedziała jak mogę nad tym pracować.
  • …Boję się, że moje urodziny się nie udadzą. Że nie będą takie super, jakie mają być.
  • Aaaaa… Toooo. Tym to się nie martw! 😀



SKOKI

Większość klubów fitness ma pierwsze wejście (a czasem nawet pierwsze dwa wejścia) gratis.  Wiadomo, musisz sprawdzić czy Ci pasują prysznice, szatnie, prowadzący, itp. A ja korzystając z takiej możliwości testuje sobie różne zajęcia w różnych miejscach. Dziś byłam na jumping frog, czyli zajęciach na trampolinach. Bardzo mnie to ciekawiło i zajęcia były niesamowite. To bardzo wyczerpujące ćwiczenia aerobowe. 10 minut takiego skakania równa się 30 minutom joggingu, a co ważne nie obciąża się stawów. Zajęcia trwały godzinę i pot ze mnie się LAŁ… Na ręce kapały mi lodowate krople. 🙂 Tak się dziś zabawiałam 😉 Btw. to może być bardzo dobry trening jak będę się szykować do kolejnego biegu.

<><>

Mam fotek kilka z gór. Jak widać NA ambitnie, NA nartach i NA śnieżnie (a u mnie pada deszcz). Załatwiłam sobie kilka spraw, kupiłam po drodze rybę (Okrasowe przepisy świetne, trochę się obawiałam tych zaskakujących połączeń typu ocet i miód, ale efekt smaczny) i DZIŚ już nie wychodzę. Kurtka i buty są do wykręcania.

Mieszko zielone gogle, Lilka różowe, a Łucja żółte 😉

Ktoś kto czyta książki nigdy nie będzie samotny

– Jonathan Strange & Mr Norell

Eko-kalendarz na lodówce podpowiada mi, że dziś Światowy Dzień Mokradeł. Nie mam pomysłu jak to świętować, więc poleciałam dalej punktami z listy. Piąty załatwiony, prezenty Walentynkowe dla dzieciaków zapakowane, równoważnia kupiona i zmontowana, a poranną zumbę przetrwałam. Dzieciaki podobno zjeżdżają na nartach, Łucja śmiga bardzo dobrze, Liliana sama wjeżdża orczykiem do góry, a i Mieszko, chociaż kolana ma MIĘKKIE 🙂 radzi sobie już pługiem. Foty mam obiecane dziś wieczorem, więc zobaczę to na WŁASNE oczy 🙂

<<<><>>>

Lutka musiała dziś uśpić swojego kota Gipsonkę. Kocica była strasznie chora i właściwie od co najmniej trzech lat jej stan był bardzo słaby. To zamknięcie długiej kociej dynastii pamiętającej czasy mojej szkoły średniej. W pokrętny sposób, po słynnym Konstantym Znikocie* „linię podleśną” kontynuuje Klarens. Kolejnych kotów dziadki na razie nie planują, ale jak przyjdzie wiosna pewnie im się jakieś kocie wprowadzi. Wierzę, że koty nadają życiu dynamiki i radości  (nawet jak drapią Cię w nocy w czoło…)

 

*cytat za „Ja, Bobik, czyli prawdziwa historia o kocie który myślał, że jest królem”