Dziś DZIEŃ PSA!

Nie odświetowaliśmy jak należy DNIA PRZYBYCIA. co to wypadał na przełomie lipca i sierpnia, ale NIE znaczy to, że nie pamiętamy. Baa, pewien szwedzki sklep wypuścił świeczki zapachowe o zapachu KLOPSIKÓW i obiecaliśmy Bibi, że będzie to zapach dominujący TEJ zimy! Gdy już tam dotrzemy, to z TAKIMI właśnie świeczkami wrócimy do domu!

Ogarnianie przed początkiem ROKU. Z Mieszkiem byłam u fryzjera (gość szczęśliwy, że ma znowu krótkie), a z Łucją od dwóch godzin robimy zdjęcie do szkolnej legitymacji. ŻADNE na razie się nie podoba, KAŻDE jest obrabiane i filtrowane, ale a to ma oczy za blisko, a to za wysokie czoło, a to oklapnięte włosy i co Wam tu zresztą będę mówić… Wiecie, jakie to dramy są w wieku nastoletnim!

krótkie włosy, krótkie i METR psa bieżący krojony z długości!

<><>

Wakacje się kończą i wkleję Wam linki DO dwóch eskapad z tego lata, które mnie absolutnie zauroczyły. Pierwszą z wycieczek zrobiła babeczka, którą obserwuję na Insta. Będzie jeszcze o niej w podsumowaniu roku. Lady Gugu, czyli osoba z dwójką dzieci, mężem, psem i życiem które nazwałabym formatem XXL. Tam po prostu wszystkiego jest dużo, ale ta obfitość jest logiczna i praktyczna. Na wiosnę kupili sobie kampera (do spółki z dwoma innymi rodzinami) i np. kupowała zupy na drogę. Co okazało się wariantem opłacalnym i wygodnym. Ale nie o tym. Gdy wejdziecie sobie na jej profil, kliknijcie na relację Austria. I to mnie powaliło na kolana to wycieczka rowerowa. Pojechali kolejką 50 km, tam wsiedli na rowery i wrócili. TO jest tak logiczne, a jednocześnie tak przygodowe że trudno rozegrać to lepiej. Jestem pewna, że wybrałabym wariant: pojedźmy do połowy trasy i wrócimy, a przecież DUŻO większą atrakcją jest rozgryzienie systemu pociągowego i taki łączony przejazd. BRAWO!

Druga wycieczka jest nieporównywalnie trudniejsza w realizacji, ale pokazuje, że jak się MA, to trzeba TEŻ potrafić wydawać (a to akurat jest umiejętność BARDZO rzadka). Otóż, jest gość, którego obserwowałam na fb, ale jest również na Insta. Jest z Wrocławia, jest szefem wyjątkowej firmy, bawi się w filmowanie dronami, ale w tym roku swoją żonę i dwie córeczki zabrał na Islandię. Też wejdźcie na jego relację: Islandia i obejrzyjcie dzień drugi. Tu też jest kamper (chociaż wynajęty) i podróżowanie szlakiem aktywnych wulkanów. Kąpiele w gorących źródłach, no ale przede wszystkim te gejzery. SZOK. Nie jestem zazdrośnikiem, zawsze się szczypię, że mam prawa nikomu niczego zazdrościć, ale TAKA wycieczka jest NIESAMOWITA.