Projekt w dom (element w czasie rozciągnięty)

Najdroższym elementem naszego domu (wiem, powinnam pomyśleć by w końcu zrobić kuchnię 🙂 jest komputer Mieszka. Środki zbierane były na komunię, ale koszt takiej zabawki nas przerósł. I to nawet NIE trochę… Wydatek zjadł kasę z komunii, zwrot podatku (który miał posłużyć do opłacanie imprezy) i pochłonął moje WAKACYJNE zaskórniaczki. Bo najpierw kupiłam sam komputer i tu miałam w głowie kwotę, którą chcę wydać, potem ocknęłam się, że jeszcze monitor i jakoś tak myślałam, że to koniec. Klocek główny wyszedł o jakieś 30% droższy, bo z tymi kartami graficznymi jest teraz problem, no ale cały czas sądziłam, że ogarniam. Potem potrzebna była klawiatura i myszka i klamot stał na biurku. Hmm… A system? No tak, jakieś windowsy by się przydały… Kupiłam i informatyk na infolinii przeprowadził ze mną instalację. Tylko, ze okazało się, że wszyscy zakładali, że ja będę mieć net po kablu, a ja mam przez wi-fi! Musiałam wiec kupić antenki do zamontowania w komputerze… Gość, który to montował powiedział: Ładny sprzęt, przydały by się głośniczki i mikrofon. AAAAAAaaaa!! Nie mówiąc o kamerce, którą NA razie odpuszczam. Doszły wiec kolejne dwa elementy, które NIE działały, więc sprzęt wylądował na 2 tygodnie w serwisie… Buff. Od wczoraj już jest, nie wiem czy głośniczki TYM razem zaskoczą, ale to wkrótce się wyjaśni. Leci jakby nie było czwarty miesiąc kompletowania i uzupełniania tego urządzenia.

Po co mi to było? No cóż, mogłabym decyzję obudowywać tym, że męskie potrzeby Mieszka są drugoplanowe i ŹLE się z tym czułam… Gdy zaczynają się wyprzedaże, kurierzy z przesyłkami ciuchów dla dziewczyn niemalże się mijają, młody też coś tam z tego ma, ale czy on tego naprawdę CHCE? W domu, nie ma ani żadnej konsoli, ani deskorolek, a własny telefon dostał jako niemalże 10 latek. Mogłabym TEŻ powiedzieć, że do rozwoju jest potrzebny dobry sprzęt i że chciałam mieć komputer w domu. Lecz tak naprawdę nie ma racjonalnego uzasadnienia mojej decyzji. Niemniej jednak w ramach projektu DOM, nic się już w sierpniu NIE wydarzy. Miałam plan podmalować ściany, ale jak pojadę do budowlanego to powinnam też kupić trzonek do łopaty i prysznic. Nowa bateria jest od 3 miesięcy, chciałam ją Wam pokazać, GDY dokręcę do niej prysznic, ale nie będzie to TERAZ. Plan wakacyjnego cyklinowania podłogi i wymiany drzwi tarasowych też przechodzi na przyszły rok. TEGO lata chcę natomiast podsypać ogródek ziemią, ale zabiorę dziadkom z kompostownika.

Niżej fotki jeszcze z czerwca. Pierwsze ustawienie i Liliana, która zmieniała bratu tapety:

A tu mój wspaniały eM się odbija w obudowie, a za plecami ma gwiezdną tapetę