Zielony to mój ulubiony kolor, ale drzewa i las najpiękniejsze są takie żółto-czerwone.

-Mieszko

Śmiałam się dziś na porannym bieganiu z trenerem, jaki jestem beton. Wyobraźcie sobie, że w połowie września miałam wypłatę. Pomyślałam, że może nie za dużo, ale niesamowite, że tak szybko. Jak ktoś kiedyś wystawiał faktury to wie, że to miesiąc a nawet dłużej się czasem czekało. No i wiedziałam, że pod koniec miesiąca będzie druga wpłata za zastępstwa i nadgodziny. No i pierwszego października dostałam kolejną wpłatę, bliźniaczą to tej pierwszej. Pomyślałam, no nie idealnie, ale źle nie jest. Co tak ci nauczyciele narzekają?? Z rozmachem roztrwoniłyśmy to z Lilką (widzicie wyżej jaki piękny ten Rzym jednak był?), a październik leciał… Nadszedł 20-sty, a tu wpłaty NIE ma…. Może to tak na powitanie ta szybkość we wrześniu była? No, ale coś mnie tknęło i weszłam na konto… Zjechałam do pierwszego tego miesiąca, a to okazuje się, że była już wpłata ZA październik :DDD Niżej miałam płatność za te rzeczy extra i wyniosła ona (UWAGA) dokładnie 83 PLN. Taka mnie rozpacz ogarnęła, że ledwo zasnęłam, lecz dziś rano się z tego już śmiałam. No i tak mówię do niego na tym parkrunie, że gadałam z dalszym sąsiadem na psim spacerze i on się mnie pytał, co ja myślę o emeryturze, bo oni z żoną się o to martwią (to jest największa zagadka wszechświata dlaczego tacy asekuracyjni i wąsko myślący ludzie mają duże majątki)… I na to to trener, który pracował ostatnio na lakierni i też całe życie jedzie na najmniejszym możliwym Zusie, zażartował, że po 60-tce to będzie myślał o eutanazji, a nie emeryturze. Wszystko śmiesznie, ale naprawdę nauczyciele zarabiają za mało! W szkole jest cała ozdobników, administracji, wspomagających, pedagogów i oni są ważni, ale frontline i trybik co to wszystko ciągnie, to nauczyciel. Na niego spadają gromy rodziców, on ma się rozwijać, jemu siada głos i jego obarcza się dyżurami oraz nowymi obowiązkami. A BEZ nauczycieli NIE ma szkoły. Każdą inną komórkę można wyciąć, ale nauczyciel musi zostać.

A poza tym JESIEŃ jest najpiękniejszą porą roku. Dziś Lilka cały dzień spędziła w szkole, na jakimś tam nagraniu, z Łucją poszłyśmy na długi popołudniowy spacer z Bibs, a Mieszko towarzyszył mi na zakupach. Pojechałyśmy kupić realistyczne serce na Halloween, bo w jednym sklepie miały być (w Rzymie były), ale JUŻ nie było!!! Zbroi się naród na tego 31-szego, że hej! Łucja ma wtedy ustawkę z koleżankami, strój już ma, a dziś kupiliśmy jej z Mieszkiem woreczki na KREW (Emergency Vampiere Support Pack). Będzie do nich nalany sok porzeczkowy (panna się wykłóca, że to powinno być WINO) i każda torebka będzie podpisana: Dawca (tu będą imiona ich klasowych crushów), grupa krwi (A RH Positive) Na powitanie KAŻDA z koleżanek dostanie SWÓJ emergency pack! 😀

  • Moi drodzy!!! Jestem!!! Pobiegałam i mam bułeczki!! Wszyscy do kuchni! Musimy porozmawiać, bo dokonałam wczoraj strasznego odkrycia.
  • Wezmę oponkę.
  • Bierz Lilusiu. Akcja jest tego typu, że jednak jesteśmy biedni. Mieszko, kiedy będzie jakaś kasa z tego Twojego grania?
  • Nie wiem. Ale mój najnowszy tik-tok ma 1000 polubień.
  • Dobrze. Wolno, ale w dobrym kierunku. Dziewczyny?
  • Mamy sprzedawać stópki?
  • A ktoś to kupuje, Łucja?
  • Tak. Tylko słabo płacą. Po 3$.
  • To nie jest tak źle! Tylko, że MOICH nikt nie kupi.
  • Spróbuj.
  • Dziękuję córko 😀