Środa minie, tydzień zginie?

Miałam dziś IPET-y, czyli spotkania z „rodzicami dzieci z orzeczeniem”. Jedną dziewczynkę mam taką jak Lilka i jej rodzice się martwią jak tu ją SOCJALIZOWAĆ. I tak naprawdę misją szkoły jest ją naprawić, ale pomyślałam sobie, że to się raczej nie uda. Nie powiedziałam tego, ale ona za pięć lat będzie w tym samym miejscu. Lilka nienawidzi swojej klasy już od dawna, ale właściwie z takim samym uczuciem odchodziła z przedszkola. Wszelkie próby uczynienia z niej NORMALNEJ spełzły na niczym… Panna działa w takich bloczkach. Spotkanie z koleżanką? Wspaniale! Bo TRZEBA takie rzeczy wpisać do planu tygodnia (TAKIE spotkania są PRAWIDŁOWE i wskazane), ale takie spotkanie powinno trwać RÓWNE dwie godziny! Bo potem ona ma inny bloczek i gdy któryś jej się przesuwa to wytrąca ją to z równowagi. A empatia? U tych dzieci tego nie ma. Pamiętam kiedy (ukochana) Bibi zniknęła, to panna powiedziała: Zostawmy ją. Już jest noc. Wróćmy do domu. To tylko pies. Ale tak z drugiej strony na to patrząc, to kto powiedział, że tylko jeden model zachowania jest prawidłowy? Równamy i ulepszamy wszystkich do takiej samej foremki, ale czy w ogóle powinniśmy to robić?

<><>

Jest 21-sza i ja właśnie napisałam Plan Awansu Zawodowego. Jestem wielka 🙂 Wysłałam do mojej opiekunki, mam nadzieję, że powie: No, niech będzie i w piątek to złożymy w sekretariacie. Dziś rano na spacerze z Bibs gadałam z jednym gościem, którego pies mnie uwielbia. To owczarek środkowoazjatycki. Pies wielki jak koń. I oni mają suczkę, zresztą powiedział, mi taką smutną rzecz, że w miocie jest 12 szczeniąt, a suka ma tylko osiem sutków i zakłada się, że te pięć musi zdechnąć, bo mają przetrwać tylko najsilniejsi. I oni chcą ją za 3 lata rozmnażać. I czy ja bym nie chciała? Lilka powiedziała, że ponieważ one są różne: łaciate, cętkowane, albo takie właśnie najbardziej pożądane czyli miód z mlekiem, to ona by TAKIEGO w ciemne grochy przygarnęła! BO ona lubi DUŻE psy! Zobaczymy, TAKIE zwierzę to by mi całą kuchnię zajęło!!!