Żółwik!

Zrobione!!! Wczoraj (w sumie to DZISIAJ)- spać się położyłam po trzeciej. Tym razem nie walczyłam sama, bo nie dałabym sobie rady. Odsunięcie szafek związane było z odpięciem zlewu i zmywarki. Wszystko się tak zastało, że trzeba było odkręcić i ściągnąć blaty i powoli wysuwać. Działką wyłącznie MOJĄ było opróżnienie, wyczyszenie szafek i ścian, oraz późniejsze załadowanie.

Bardzo dużą szczelinę pomiędzy ścianą a podłogą wypełniłam specjalną termiczną pianką. Powinno być ciut cieplej, no i nie powinno żadne zwierzę tamtędy śmigać. Bo mysią dziurę też znalazłam. Oczywiście karton gips to żadna blokada, więc chociaż naładowałam tam trutki muszę znaleźć w fasadzie domu miejsce wejścia. Jutro!

 

Stage 1– odsunięcie lodówek, opróżnianie szafek. Widzicie Miaustrę w szafce narożnej? Ona wie, że TAM coś jest!

Stage 2– zawalanie dużego pokoju. Kiedy ja tyle skorup nagromadziłam??

Stage 3 – pianką w szczelinę!

Stage 4 – pora obiadowa na stojąco…

A to już jest FINAŁ. Wszystko stoi tak jak było. No dobra, sporo przy tej okazji tradycyjnie wyleciało. Nie przejrzałam szuflad, wkładałam jak było, ale też powinnam do nich zajrzeć.

<><>

A dziś zabrałam dzieci na ZŁOMOWISKO :)) I tu kolejny smuteczek, bo na Żelaznym Tronie Łucja prezentuje się LEPIE niż ja!!! Btw. ja mam afro, bo jak się w końcu w nocy wykąpałam to nie miałam siły potem rozczesać włosów… No i to jest wersja poranna :/

I ŻÓŁWIK! 😀