miętowość

Bardzo był ten weekend męczący. Długi i pracowity 🙂 Miałam dwa biegi (updejtowałam sobotę zdjęciami), dziś byłam na siłowni, bo mam takie zakwasy po wczoraj, że było ryzyko, że jutro się nie podniosę ;), ale najważniejsze: ZROBIŁAM dziewczynom pokój. SAMA. Pokój był różowy, a jest miętowy. Odsunęłam wszystkie meble, wysprzątałam za nimi i skręciłam szafkę. Stara była bardzo ładna, ale całkowicie nie funkcjonalna. Potrzebne było miejsce na książki, które luzem piętrzyły się różnych miejscach. Zdjęłam również roletę i ją wyczyściłam, podobnie jak klosz.

No więc taki before&after

Było tak… Stan po przesunięciu łóżka na środek i obklejeniu taśmą krawędzi.

To archiwalny look na szafkę, która ma już nowych właścicieli:

Niżej etap w trakcie. Róż pomalowałam 2x białym, a potem już leciałam kolorem (farby starczyło! 🙂 Dzięki żarówce 100-watowej widziałam każdą niedoróbkę i malować mogłam o dowolnej porze 🙂 Miaustrze bardzo spodobał się układ z łóżkiem po środku.

I to już mięta-welcome! Jak widać na miejscu szafki jest regał. Brakuje szuflad i jakoś muszę połączyć dolną szafkę i górną nakładkę, żeby się nie przesuwały. Dywan zwinięty leży już w aucie. Do czyszczenia oddaję jutro, ma być po tygodniu!