Big day

Dziś wydarzyły się dwie WAŻNE rzeczy. W kolejności w jakiej wypadały w ciągu dnia…

<>

Po pierwsze Łucja ma założone hybrydy na paznokcie. Dlaczego? Otóż panna obgryza paznokcie. Od zawsze. I nie chodzi o to, że to fatalnie wygląda, lecz pcha te paluchy i to po prostu złe dla jej żołądka. Smarowanie niczym nie pomaga, a ci co mają ten nałóg mówią, że najsmaczniejsze są takie świeże miękkie paznokietki.. Brrr… Czyli trzeba było zrobić coś by były TWARDE. O moich planach powiedziałam wychowawczyni. Że kolor będzie neutralny, ale ponieważ powiedziała o tym koleżankom to temat może wypłynąć. Łucja ma bardzo fajną wychowawczynię, która mi podziękowała, że mówię jej o tym. Mam nadzieję, że takie ładne paznokcie będą się pannie podobać i to będzie dodatkowy bodziec stopujący. Spróbujemy. Takie hybrydy będą odrastać chyba kilka tygodni, a może i miesięcy, więc może to wystarczy? By pójść do kosmetyczki dziewczyna musiała je zapuścić do 2-3 minimetrów i dała radę. Zabieg był zrobiony w studio paznokci i bardzo jest zadowolona. Czy metoda się sprawdzi zobaczymy!

No dobra, zawiozłam ją, zapłaciłam i zostawiłam. Wrócić miała sama. No i zamiast zrobić sobie niewidzialnego frencha wybrała pastelowy róż :/ Ale może jakoś się prześlizgnie.

<>

Druga WIELKA sprawa to występ Liliany z okazji DNIA NIEPODLEGŁOŚCI. Dlaczego było to ważne? Bo to pierwszy jej występ na którym byliśmy. A przecież przed obcymi łatwiej śpiewać niż przed tymi, których znasz. Lilka stoi w pierwszym rzędzie po środku. ZABRONIŁA mi nagrywać, więc tylko mini fragment jednej piosenki. Pierwsze sekundy obiektyw był ruchomy, bo nie chciałam, żeby się zorientowała. Szkolny chór co roku wydaje płytę, ale tegorocznej jeszcze nie kupujemy, bo nagrania są na wiosnę i Lilka będzie w albumie przyszłorocznym.