wykrakałam te gryzonie…

Poszłam sobie RANO kulturalnie na bieganie, wróciłam, wchodzę i WIDZĘ, że Miaustra siedzi wpatrzona w kuchenne szafki… Wiem, co to znaczy. Nie było ich rok temu, ale w tym roku są :/ Otworzyłam drzwi pod zlewem i zobaczyłam jak ucieka mały mysi ogonek… Łapkę już postawiłam, ale mam nadzieję, że ta super kocica to szybciej odłowi. Nie będę się JEDNAK tym martwiła, bo podobno myszy idą do bogatych domów, więc może to ZNAK, że coś się zmieni 😀

Z pokoju dziewczyn wylatuje szafka. Są w niej szuflady i mała szafka na dziecięce ubranka. Niefunkcjonalne, tym bardziej, że na szafce jest 70-centymetrowa góra książek. Starą szafkę wystawiłam w kategorii oddam za darmo na olxie i gość wieczorem ma po nią być. Miał być rano, ale mu siadło auto :/ Nie jest wygodnie machać tym kijem z wałkiem, ale na biało już pomalowałam. Jak podeschnie polecę z kolorem. Nową szafkę będę skręcać jak pomaluję.

Sterta rzeczy z szafki piętrzy się po pokojach, króluje bajzel i chaos. Paznokcie mam połamane. Kot dalej patrzy w szafki. Jutro jak to ogarnę, będzie PIĘKNIE 🙂 Btw. w mojej Stonce skończyły się flagi. Ależ naród się na Niepodległość zbroi! :)