Smoki

  • Mieszko, chcesz iść na: warsztaty robienia biżuterii z muszelek, lekcje garncarstwa czy zajęcia z malowania???
  • Na pewno NIE na muszelki.
  • Ale to będzie fajne! Będzie wykład o Polinezji, a potem zrobisz bransoletki powitalne dla sióstr.
  • A co to jest to garncarstwo?
  • Lepienie z gliny.
  • To nie. Najchętniej bym sobie pomalował… Mogę opowiedzieć Ci fabułę Genshin?
  • To ta nowa gra? NIE.
  • TO Ci opowiem. Jest takie rodzeństwo, które może podróżować między światami. I pewnego razu zły Bóg zamyka drogę do ich świata i nie mogą wrócić. I wybierasz postać -ja wybrałem chłopaka. I on najpierw ucieka przed smokiem, którego potem przy pomocy zaklinacza smoka zamienia w dobrego smoka, ale od razu traci swoje własne moce…

Dziś poszliśmy na ostatnie samodzielne zajęcia Mieszka. Wybrał malarstwo i tak też było. Strasznie dużo fajnych rzeczy wynalazłam, no ale to kolejnym razem jeśli jeszcze kiedyś będziemy BEZ dziewczyn. Był więc wykład o kompozycji, cieniach i technikach. Otrzymaliśmy płótna i sztalugi, a prowadzący ułożył… martwą naturę z owoców. I TU odeszliśmy od lekcji, bo postanowiliśmy z Mieszkiem narysować smoki z jego najnowszej gry. Tak naprawdę, JA nie znam się na malowaniu i bałam się, że mój obraz to będzie drzewo na łące. I tylko mnie sfrustruje ta słabość mojego warsztatu, chyba że namaluję zapętlony kolorowy wir… Lecz, w sumie nie miałam RÓWNIEŻ ochoty na kolory… Wybór niebieskości był optymalny i zasłaniając się WSPARCIEM dla syna namalowałam to co on. Było przyjemnie, jak wiecie malowanie to rodzaj terapii i ZAWSZE łapiesz taki moment zapomnienia, kiedy po prostu tworzysz. Wyżej to co miało być, niżej TO co wyszło 😀