Zawsze chciałem mieć zielone lambo.

wyznał mi Mieszko, gdy je (TO LAMBO) zobaczył. Zapytałam się: CO się stało z tym marzeniem? Wróć do niego. To dobre marzenie!

Pojechaliśmy dziś z Mieszkiem do nowo otwartego muzeum. Na razie wejście za darmo, ale niestety nie wszystko jeszcze działa i taka np. apka gry terenowej na trasie muzealnej niespecjalnie nam się odpaliła… Pójdziemy JESZCZE raz, z dziewczynami i wtedy napiszę coś więcej. Dziś natomiast zabraliśmy TAM dziadków, lecz zamiast oglądać urządzenia i maszyny przemysłowe, skoncentrowaliśmy się na jedzeniu w mieszczącym się w takim industrialnym wnętrzu food-courcie! Dziadek wybrał sobie frykas z baraniną z kuchni Tel-Aviwu, my z babcią wzięłyśmy na spółkę ramen i pierożki na parze, a Mieszko wciągnął dwa wielkie kawałki pizzy. ZA to załapaliśmy się na centrum wystawowe AUT. Ale takich naprawdę WOW aut. I tam też się dowiedziałam JAK dokładnie wygląda samochód marzeń mojego syna 😉

<><>

  • Ożesz Ty, jak mi zajechał drogę… Nie powiem kto, bo musiałabym użyć słowa opisującego męski organ, a one są w porządku. Jakie słowo miałam na myśli, Mieszko?
  • Fiut.
  • Kochany synek 🙂