2022?

Tak sobie myślę, że to trzeci rok z datą z TRZEMA takimi samymi cyframi. Taki był 1999 i 2000. A teraz mamy trzy dwójki! Oglądałam filmik, w którym dzieciak tłumaczył czym są noworoczne postanowienie i że goals&dreams to tak naprawdę to samo. Z tych klasycznych związanych z WAGĄ chcę w 2022 przytyć. I chcę również wrócić do ćwiczeń. Mam usprawiedliwienie, że siłownia, do której chcę chodzić ma w pobliżu remont i trudno tam dojechać, ale remont ma być do kwietnia, czyli potem już powinnam ZACZĄĆ. Bardzo chcę i MUSZĘ mieć więcej czasu. Zawaliłam sporo naszych domowych spraw, przez ten nieustający kocioł. Przede mną egzaminy do szkoły średniej Lili, a my nawet nie zaczęłyśmy przeglądać GDZIE ona może pójść? Chcę więcej pomagać Łucji z rosyjskim i może panna będzie miała jeszcze kilka korków z matmy? Ze spraw medycznych na wiosnę chcę sobie tradycyjnie zrobić komplet badań, a Lilkę zaszczepić na HPV. Wyjątkowo się cieszę, że nie mamy wydarzenia typu Komunia w tym roku, ale za to chcę w końcu zrobić GRILLA!!!! Dobrze wypada Boże Ciało w czerwcu i mam ochotę zrobić wtedy jakąś wycieczkę. Jeśli chodzi o dom, to w 2021-szym tak dużo ogarnęłam, że czuję, że można poluzować. Przydałby się regał i konieczne są te dwa laptopy dla dziewczyn, lecz jeżeli nie wymienię na kolejną zimę drzwi tarasowych to nie będzie dramy. Gdzieś mi mignęło ostatnio, że rząd planuje wprowadzić kolejną porcję bonów turystycznych i jeśli będą to z pewnością skorzystamy.

Z tego co mamy zaplanowane na najbliższy miesiąc to urodziny Mieszka z KOLEGAMI, bo część rodzinną przekładamy NA-aż_panny_wyjdą. 10-tego stycznia młody jest zapisany do fryzjera, a chwile później ma drugą dawkę pfizera (to ciekawe, bo po pierwszej dawce określił stopień bólu szczepionki 7/10, czyli dramatyzuje jak Prawdziwy Mężczyzna). Potem są ferie i przed feriami pewnie pójdę do fryzjera i ja. Czekamy na kilka kinowych premier… Na ferie planów jeszcze nie mamy, bo wszystko zależy od obostrzeń. Z pewnością nie pojedziemy nigdzie autem, gdyż po wymianie opon tradycyjnie pali mi się czujka ciśnienia w oponach, którą uszkadzają za każdym razem gdy je wymieniam i jeśli wyjedziemy w TRASĘ, dojdzie jeszcze jedna kontrolka i będzie słabo. Z grubsza to dość skomplikowana kwestia i zajmę się tym przed wakacjami!

Brzmi to wszystko dość lekko i osiągalnie, ale kluczem do tego jest CZAS. Nawet to banalne przytycie jest związane z tym, że MUSZĘ zacząć jeść i zacząć przygotowywać sobie posiłki. Czyli również zadbać o składniki i wygospodarować segment dziennych rozważań na tematy związane z jedzeniem. Poza tym CHCĘ podtrzymać regularne czytanie książek i cykliczne biegi. I kupić raz na jakiś czas papierowy magazyn! Nie wiem czy wykokoszę się na jakiś bieg medalowy w tym roku, ale nie jest to mój scenariusz. Chciałam Wam TEŻ przypomnieć, żeby NIE odkładać rzeczy na później. Jeśli macie na coś ochotę to nie odmawiajcie sobie tego!

<><>

Sylwester minął nam dobrze. Bibs dramatyzowała BARDZO. Źle było o 19-stej i potem o 24-tej. Dyszała, serce jej waliło i za rok chyba się bez farmakologii nie obejdzie. Siedziałam cały czas obok niej obserwując czy to już ten moment, że muszę gnać na jakieś zwierzęce pogotowie. Rozlaliśmy do wysokich szampanówek truskawkowe Piccolo (ku rozpaczy babci, że na co jej przyszło, żeby TAKIE coś pić 🙂 i zapaliliśmy zimne ognie. Odpaliliśmy odliczanie z Zenkiem M. w Zakopane i połączyliśmy się telefonicznie z dziewczynami. One miały brzoskwiniowe Piccolo i też bawiły się zimnymi ogniami. Za oknami szpitala fajerwerków nie brakowało i w ten sposób zaczynamy kolejne 12 miesięcy!