Wszyscy żyją marząc o czymś wielkim, ale paraliżuje ich strach by nie stracić tego co już mają.

-Matrix

Łucja miała napisać esej o Rzymianach. Nie wiedziałam o tym, bo pan z historii wysłał wiadomość bezpośrednio jej. I wyobraźcie sobie, że panna napisała to na KOMÓRCE. Przysłała mi to do sprawdzenia, ja to wkleiłam do worda, poprawiłam, a właściwie przerobiłam wzbijając się na wyżyny mojego literackiego geniuszu i porównując rzymskich cesarzy do twórców Matrixa. Popłakała się, obraziła i chyba koniec końców NIE wysłała. Ale było to dla mnie sygnałem, że panna MUSI ten laptop mieć. W siódmych klasach dzieci mają już własne sprzęty, a w średniej to nawet nikt nie zakłada, że można NIE mieć. Esej napisany na komórce??? Macie pojęcie??

Został więc kupiony laptop. Miał być ze zwrotu podatku, ale rok temu wpłatę miałam w lipcu, a TYLE czasu to nie mamy. Nowy sprzęt, który panna będzie miała do końca tego tygodnia, doszedł więc w systemie trochę takim ratalnym i jak wpłynie ta kasa, to się to spłaci. Także rok zaczynamy naprawdę z dużym rozmachem!

Równolegle wyobraźcie sobie, że crush Łucji się zorientował, że panny NIE ma… No i do niej napisał. I ona odpisała mu jak to ona, w sposób zabawny (i wielka DRAMA, bo jak tu TERAZ rozwinąć temat?), bo przecież nie można powiedzieć, że ma turnus rehabilitacyjny, bo „problemy z kręgosłupem mają tylko starzy ludzie” 😀