słoma między pazurami

Wróciłam wczoraj do domu, po tych wszystkich rozjazdach po 16-stej… Wchodzę a TU pan ROZKOSZNY w piżamce. I że niby TERAZ to już nie ma SENSU się ubierać. Dziś zaplanowałam więc atrakcje. I na jutro już też. I zapowiedziałam, że będziemy chodzić i na basen, i na łyżwy, bo jak tu się kłaść spać (i WYSPAĆ) skoro cały dzień była grana PIŻAMKA?

Dziś pojechaliśmy więc kupić bilety do kina. Dla Mieszka, jego kumpli i dla MNIE. Oni pójdą na Spidermana, a ja na Matrixa! W planie a) miałam zamiar zobaczyć JEDNAK co tam na wyprzedażach, ale TEGO akurat dnia sklepy będą zamknięte… Odwozić i wracać po nich po filmie SENSU nie ma, za to w innej sali będzie film, który mnie ciekawi bardziej niż ich… I recenzje ma wprost wybitne!

<>

Bibi podczas kupowania biletów ->chyba do każdej galerii można TERAZ wejść z psem i nikomu on nie przeszkadza. Jakby nie było była to jej PIERWSZA wyprawa w takie ELEGANCKIE przestrzenie… Czy spodobał się JEJ splendor i glamour takiego miejsca? NIE!! To mimo wszystko strasznie buraczany pies, który naszczekał na poidełko dla psów w kształcie PSA. I SZYBKO chciał stamtąd wyjść!

Tak naprawdę ONA jest na każdym zdjęciu. Z tyłu, albo z boku. NIE chciała NAWET zapozować!